Reklama

Prywatyzacja poprzez giełdę najwłaściwszą ścieżką

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo może zadebiutować na Giełdzie Papierów Wartościowych w czerwcu przyszłego roku. Czy upublicznienie spółki należącej do Skarbu Państwa jest rzeczywiście najwłaściwszą ścieżką prywatyzacji? Nie ma co do tego wątpliwości coraz więcej podmiotów - wśród nich inne prywatyzowane firmy, politycy czy weterani giełdowi (tacy jak KGHM), którzy przeszli już tę drogę.

Publikacja: 19.11.2004 08:05

Polski potentat gazowy jest coraz bliżej warszawskiego parkietu. W październiku został wybrany główny doradca (jest nim HSBC) wspomagający upublicznienie spółki. - Cel nałożony nam przez rząd to debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych do końca pierwszego półrocza przyszłego roku. Wszystkie działania naszych doradców i innych podmiotów, z którymi współpracujemy w tym procesie, podporządkowaliśmy właśnie temu terminowi. Jeśli wszystko przebiegnie sprawnie, w czerwcu będzie można handlować na giełdzie akcjami Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa - mówi Marek Kossowski, prezes PGNiG.

Wprowadzenie spółek Skarbu Państwa na giełdę uważane jest za najwłaściwszą ścieżkę prywatyzacji. Czy rzeczywiście? - Podpisuję się pod tą tezą obiema rękoma - odpowiada bez zastanowienia Andrzej Libold, prezes Zelmera. - Jak przyszedłem do spółki przed kilkoma laty, od początku miałem jeden cel: prywatyzacja Zelmera poprzez wprowadzenie na giełdę - dodaje szef rzeszowskiego producenta drobnego sprzętu AGD, którego prospekt w październiku trafił do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Po pierwsze: przejrzystość

Najistotniejszym argumentem przemawiającym za tą formą prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych jest przejrzystość procesu. - Tylko giełda gwarantuje transparentną, przejrzystą prywatyzację - wskazuje A. Libold. Wtóruje mu prezes PGNiG. O dużym znaczeniu tego czynnika przekonany jest również Andrzej Kowalczyk, dyrektor ds. nadzoru właścicielskiego KGHM. - Historia prywatyzacji KGHM zaczęła się od nieudanej próby sprzedaży bezpośredniej w 1992 roku. Spotkała ona się z ostrym sprzeciwem załogi w postaci strajku generalnego, chyba najdłuższego w Trzeciej Rzeczpospolitej - wspomina A. Kowalczyk. - Gdy ponownie zdecydowano się na prywatyzację koncernu w 1997 roku, tym razem przez giełdę, przebiegła ona w sposób niezakłócony. Jako jeden z czynników, które zdecydowały o spokojnym przebiegu procesu, wymienia właśnie jego transparentność. - Giełda jest szczególnie ważnym gwarantem przejrzystości prywatyzacji w firmach "wrażliwych społecznie" - mówi Andrzej Kowalczyk. Takim przedsiębiorstwem bez wątpienia jest też PGNiG. - Związki zawodowe jednoznacznie opowiadają się za prywatyzacją poprzez giełdę. Mają też świadomość, że nie obędzie się bez redukcji kosztów i realizacji programu restrukturyzacji zatrudnienia - twierdzi M. Kossowski.

Po drugie: akcje

Reklama
Reklama

dla pracowników

Poparcie załogi prywatyzowanych firm ma również podłoże materialne. Do pracowników firmy trafi bowiem 15% akcji przedsiębiorstwa (patrz ramka 1.). Giełda umożliwia im później bezproblemową odsprzedaż walorów. - Nasi pracownicy od wielu lat czekają na 15-proc. pakiet akcji - przyznaje M. Kossowski, i dodaje: Załoga wychodzi też z założenia, że w ten sposób firma utrzyma charakter polskiego przedsiębiorstwa. Co to oznacza dla zwykłych pracowników? - Pewne utarte sposoby działania. Mimo że w spółce pojawią się nowi właściciele, załoga wie, że nie będzie rewolucji - tłumaczy prezes PGNiG. Natomiast wejście inwestora zagranicznego, zdaniem M. Kossowskiego, zawsze budzi lęki. - Nie twierdzę, że pozyskanie partnera branżowego musi być złe. Jednak z punktu widzenia pracowników oznacza to coś nieznanego - argumentuje.

Pozyskanie licznego grona właścicieli jest bardziej akceptowalne również przez społeczeństwo. Najświeższy przykład: ogromne zainteresowanie ofertą PKO BP wśród drobnych inwestorów. Udany debiut akcji największego polskiego banku na giełdzie być może przyczynił się do odważniejszych deklaracji polityków, że tą samą drogą zostaną sprywatyzowane kolejne duże przedsiębiorstwa (w tym Zakłady Chemiczne Police i Zakłady Azotowe Puławy). - Prywatyzacja przez giełdę nie zawsze jest optymalna, mamy jednak na tyle dojrzałą gospodarkę, że w przypadku takich przedsiębiorstw jak Police i Puławy giełda jest optymalną drogą - mówił premier Marek Belka w ubiegłym tygodniu w radiowych "Sygnałach Dnia".Po trzecie:

możliwości wzrostu

- Przekonałem załogę, że zyskają nie tylko 15% akcji. Giełda daje też inne możliwości - przede wszystkim swobodę pozyskiwania pieniędzy z rynku kapitałowego w przyszłości - mówi A. Libold. Z tej możliwości PGNiG zamierza skorzystać już podczas upublicznienia. Debiut na GPW będzie połączony z podniesieniem kapitału zakładowego o 15%. - My nie potrzebujemy inwestora branżowego. Mamy odpowiednie technologie i know how. Jesteśmy w stanie samodzielnie dać sobie radę - przekonuje M. Kossowski. - To, czego nam potrzeba, to kapitały, które możemy pozyskać z rynku. Dokładnie wiemy, na co je przeznaczymy - dodaje prezes PGNiG (patrz ramka 2.).

Jak wskazuje, prywatyzacje firm gazowniczych w innych krajach, m.in. u naszych południowych sąsiadów, które polegały na znalezieniu inwestora branżowego dla tych przedsiębiorstw, jasno pokazują, że głównym beneficjentem okazali się właśnie ci inwestorzy, a nie same prywatyzowane firmy. - Sprzedano bowiem nie tylko spółkę, ale przede wszystkim rynek, na którym działała. Czy przyniosło to jakościową zmianę w funkcjonowaniu sprywatyzowanego w ten sposób przedsiębiorstwa? Trudno powiedzieć - mówi M. Kossowski.

Reklama
Reklama

W podobnym tonie wypowiadał się M. Belka: - Dzisiaj jesteśmy już w innej Polsce niż 10 czy 15 lat temu. Dzisiaj polskie przedsiębiorstwa potrzebują raczej upublicznienia, tzn. przejrzystych zasad zarządzania, pewnej niezależności od władzy politycznej, natomiast nie zawsze potrzebują inwestora strategicznego, szczególnie zagranicznego.

Giełda oceni

działania zarządu

Giełda nie oznacza tylko źródła pieniędzy, o które może "poprosić" spółka. To także możliwość podnoszenia wartości dzięki lepszemu zarządzaniu. - Właściciel cały czas patrzy nam na ręce. Obawy przed upublicznieniem mogą mieć kiepscy menedżerowie, bowiem giełda zweryfikuje ich osiągnięcia. Kury znoszącej złote jaja nikt nie zarzyna - mówi A. Libold.

- Spółka wchodzi w zupełnie inny reżim funkcjonowania. Upublicznienie obliguje nas do doskonalenia ładu korporacyjnego. Przyczynia się do wzrostu wartości firmy - tłumaczy M. Kossowski. - Inwestor finansowy dba o to, aby firma się rozwijała, żeby zwiększała zyski. Zyskują na tym też pracownicy. W efekcie w miejsce "przestarzałych" stanowisk pracy powstają nowe - dla młodych, dynamicznych osób - twierdzi prezes Zelmera.

Status spółki publicznej to również inne postrzeganie jej przez kontrahentów. - Giełda jest takim "ISO w innym wydaniu", wiąże się bowiem też z pewnym prestiżem - uważa A. Libold. Co daje taki "certyfikat" giełdowy? - Firma giełdowa ma lepszy start w rozmowach z partnerami, np. z kredytodawcami. Rośnie jej wiarygodność - przekonuje.

Reklama
Reklama

Czy rzeczywiście funkcjonowanie w otoczeniu giełdowym pomaga we wzroście wartości firmy? Czy ta ścieżka jest właściwa? - W 1992 roku 50% akcji KGHM chciano sprzedać za około 400 mln USD. W ciągu następnych 10 lat spółka wygenerowała 4,5 mld zł zysku. Te liczby mówią same za siebie. Na upublicznieniu zyskała spółka, jak i jej właściciele - wskazuje dyrektor koncernu miedziowego.

Niestraszne

wrogie przejęcie

W przypadku spółki publicznej istnieje jednak pewne ryzyko, mianowicie wrogie przejęcie spółki poprzez skupienie akcji z rynku. Tymczasem prywatyzacja poprzez sprzedaż bezpośrednią konkretnemu podmiotowi mogłaby zagwarantować partnera, który bardziej "odpowiadałby" samej spółce. Taki scenariusz nie martwi jednak prezesa PGNiG. - Takie koncerny jak PGNiG nie są łatwym celem do wrogiego przejęcia. Poza tym prowadziliśmy rozmowy z potencjalnymi partnerami. Nie było zainteresowania nabyciem większościowego pakietu naszej spółki. Jeśli już, to raczej dotyczyło ono zakupu części firmy, głównie spółek dystrybucyjnych. Jednak sprzedaż dystrybucji byłaby dużym błędem biznesowym - ceny gazu dla odbiorców indywidualnych są w krajach Europy Zachodniej średnio o 40-50% wyższe niż w Polsce, a dodatkowo rynek polski jest jednym z najbardziej perspeGdyby inwestor branżowy kupił dystrybucję, to uzyskałby bezpośredni dostęp do rynku i do klientów. Przykład Węgier pokazuje, że właściwie zaraz po kupnie spółek dystrybucyjnych inwestor podwyższył ceny gazu dla odbiorców. Prywatyzacja poprzez giełdę uchroni nas przed taką sytuacją, w której zewnętrzny podmiot przejąłby kontrolę nad polskim rynkiem - mówi M. Kossowski. Przypomina jednocześnie, że program rządowy zakłada utrzymanie przez Skarb Państwa kontroli nad PGNiG. W jego rękach pozostanie co najmniej 51% kapitału przedsiębiorstwa.

Akcje dla załogi

Reklama
Reklama

W świetle ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, pracownikom przysługuje prawo do otrzymania bezpłatnych akcji. Prawo przewiduje dla nich 15% walorów objętych przez Skarb Państwa w dniu zarejestrowania przekształcenia przedsiębiorstwa państwowego w spółkę akcyjną (w przypadku PGNiG był to 30 października 1996 roku). Uprawnienie dotyczy tylko tych osób, które były w spółce zatrudnione we wspomnianym dniu.

Zgodnie z ustawą, przydział akcji pracowniczych nastąpi nie wcześniej niż 3 miesiące od daty sprzedaży pierwszej akcji przez Skarb Państwa, nie później jednak niż rok od tego zdarzenia.

Sprzedaż otrzymanych akcji będzie jednak możliwa dopiero po dwóch latach od daty pierwszej sprzedaży akcji przez Skarb Państwa. W przypadku PGNiG, najbliższym przewidywanym terminem umożliwiającym zbycie akcji pracowniczych będzie zatem II połowa 2007 roku. Według zapowiedzi prezesa firmy Marka Kossowskiego, spółka chce przygotować specjalne programy motywacyjne oraz przeprowadzić kampanię informacyjną dla pracowników na temat objęcia akcji pracowniczych.

Plany PGNiG

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo planuje w drodze publicznej emisji akcji podnieść kapitał zakładowy o ok. 15% (obecnie wynosi 5 mld zł), przy czym szacunkowa wartość rynkowa firmy to kilkanaście miliardów złotych. Ze względu na duże potrzeby inwestycyjne spółka chciałaby pozyskać z emisji akcji ok. 1,5 mld zł. - Przede wszystkim chcemy zmniejszyć zadłużenie, które obecnie wynosi już poniżej 5 mld zł. Dodatkowo zależy nam na zmianie jego struktury. Obecnie głównym jego elementem są euroobligacje, które są bardzo kosztowne. Roczny kupon wynosi 6,75% - wskazuje prezes PGNiG Marek Kossowski.

Reklama
Reklama

Spółka ma również sprecyzowane plany inwestycyjne. - Chcemy je realizować zarówno ze środków z emisji akcji, jak i ze źródeł zewnętrznych. Mówię tu zarówno o kredytach bankowych, jak i wspólnych przedsięwzięciach - dodaje M. Kossowski. Inwestycje mają służyć przede wszystkim zwiększeniu krajowego wydobycia gazu i ropy naftowej, co ma się przyczynić do poprawy sytuacji finansowej przedsiębiorstwa z uwagi na to, ze polskie surowce są tańsze od importowanych. - Będziemy też inwestować w projekty związane z poprawą bezpieczeństwa energetycznego w sektorze gazu - informuje prezes PGNiG. Chodzi np. o połączenie z zagranicznymi (zachodnimi i południowymi) systemami przesyłu gazu. Dywersyfikację dostaw ma zapewnić m.in. sprowadzanie skroplonego albo sprężonego gazu. PGNiG planuje też dalszy rozwój gazyfikacji kraju, poprzez rozbudowę sieci.

Plany inwestycyjne spółki są bardzo ambitne. - Wszystkie projekty będziemy dokładnie analizować i kontrolować. Chcemy uniknąć zarzutów o możliwości przeinwestowania - podkreśla M. Kossowski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama