Publiczna oferta obejmuje 33,28 mln akcji Polcoloritu. 22 mln walorów to papiery serii B należące do głównego akcjonariusza - Barbary Urbaniak-Marconi, która zachowa większościowy pakiet. Polcolorit zamierza wyemitować też 11,28 nowych akcji serii C oraz 50 tys. walorów serii D (oferta zamknięta w ramach programu motywacyjnego). Dziś zakończy się proces budowania księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych (przewidziano dla nich 28,78 mln akcji, pozostała część trafi do drobnych graczy). Na jego podstawie zostanie ustalona cena z przedziału 4-5 zł. Zapisy będą przyjmowane 28 i 29 listopada. Debiut planowany jest na pierwszą połowę grudnia.
W przypadku powodzenia emisji, do spółki może trafić od 45 do ponad 56 mln zł. Polcolorit chce przeznaczyć pieniądze na budowę nowego zakładu w SSE. Docelowo firma planuje zwiększenie mocy produkcyjnych do 13,5 mln mkw. płytek ceramicznych rocznie (z obecnych 4,5 mln mkw.) oraz uruchomienie produkcji granulatu do wytwarzania płytek, dotychczas importowanego z Niemiec.
Dlaczego, mimo iż jesteście najstarszym prywatnym zakładem w branży, tak wolno się rozwijaliście? Konkurenci mają większe moce produkcyjne!
Firma na przestrzeni ostatnich 20 lat rozwijała się wolniej niż konkurencja, ale bezpieczniej, stawiając w większości na kapitał własny.
Czy rozważa Pan ekspansję na chłonny rynek wschodni? Są już tam producenci zapraw klejowych czy fug, natomiast żadna z polskich firm ceramicznych nie zdecydowała się na taki krok. Dlaczego?