Nowe normy, które będą obowiązywać od stycznia przyszłego roku, miały ujednolicić europejską - w tym polską - rachunkowość. Jednak nie wszystkie z polskich firm, które podlegają MSR, są przygotowane do ich stosowania. Część nie będzie tego robić jeszcze przez dwa lata - z tego obowiązku do 2007 r. zwolniono emitentów, których wyłącznie papiery dłużne dopuszczono do publicznego obrotu. - Trwają dopiero prace nad przetłumaczeniem kilkuset stron międzynarodowych standardów - powiedział Jacek Gdański, wicedyrektor Departamentu Rachunkowości Ministerstwa Finansów, podczas I Ogólnopolskiego Kongresu Międzynarodowych Standardów Rachunkowości i Rewizji Finansowej (zorganizowanego przez Instytut Rachunkowości i Podatków). Dodał, że dla części spółek nowe przepisy oznaczać będą konieczność opracowywania dwóch sprawozdań za każdy okres: osobno według polskich i osobno według międzynarodowych norm. A to będzie kosztować.

Mimo to eksperci uważają, że MSR są potrzebne, ponieważ ułatwią porównywanie danych na globalnym rynku. - Dzisiaj cały problem zarządzania ryzykiem spada tylko na inwestorów. Jeśli nie będą wierzyć sprawozdaniom finansowym, odwrócą się od rynku - stwierdziła prof. Stanisława Surdykowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wtórowała jej prof. Aldona Kamela-Sowińska z poznańskiej Akademii Ekonomicznej, według której polską rachunkowość czekają w najbliższych latach zmiany. - Czekają nas m.in. problemy wycen, z którymi nie mieliśmy do tej pory do czynienia - tłumaczyła.