Brak czwartkowej i skrócona piątkowa sesja na Wall Street wpłynęły na ograniczenie aktywności rodzimych inwestorów. Efektem była dość senna sesja na rynku terminowym. Grudniowe kontrakty na WIG20 przez cały dzień oscylowały wokół poziomu z czwartkowego zamknięcia, kończąc dzień 2 pkt powyżej niego.
Na wykresie dziennym została wyrysowana biała szpulka. To plus dla strony popytowej. Zwłaszcza, że w tym samym czasie na europejskich parkietach rządził niedźwiedź. Jednak zamknięcie na plusach nie przesądza sprawy. Dopóki wykres FW20Z4 znajduje się poniżej oporu tworzonego przez lukę bessy z 22 listopada br. (1820-1830 pkt) oraz 15-dniową średnią (1827 pkt), dopóty trudno zakładać inny niż spadkowy scenariusz.
Pewną nadzieję na poprawę sytuacji daje wykres tygodniowy. Obrona wsparcia na 1784 pkt i wyrysowanie białej świeczki z długim dolnym cieniem może zachęcać do gry na zwyżkę. Ale nawet wtedy będzie to tylko oznaczało kontynuację trendu bocznego w obszarze 1784-1854 pkt. Trendu, którego charakter trudno dziś ocenić. Zbliżający się koniec roku każe traktować go jako akumulację przed tzw. efektem stycznia. Dość dwuznaczna sytuacja na wykresach, a zwłaszcza dwukrotny nieudany atak na szczyt z 13 kwietnia br. (1884 pkt), każą sądzić, iż raczej to jest sprytna dystrybucja. Dystrybucja, która doprowadzi najpierw do utworzenia małej (linia szyi na 1770 pkt; zasięg 1670 pkt), a następnie dużej (linia szyi 1620 pkt; zasięg 1360 pkt) formacji podwójnego szczytu.
O charakterze opisywanej stabilizacji nie przekonamy się do czasu, gdy kontrakty nie pokonają w sposób zdecydowany szczytu z kwietnia br. Albo też nie spadną poniżej 1770 pkt, realizując pierwszą formację podwójnego szczytu. Obecnie bliżej do zmaterializowania tego drugiego scenariusza.