Reklama

Zostań nafciarzem

To prawdopodobnie najdroższa branża dla franczyzobiorców. Aby otworzyć własną stację benzynową pod znaną marką, trzeba z reguły zainwestować w budowę infrastruktury. Duże zyski w przyszłości wymagają dużych kosztów na początku.

Publikacja: 30.11.2004 07:58

Stacja, spełniająca wyśrubowane normy ochrony środowiska, może kosztować 4-5 mln zł.

Koszty na początku

czy później?

Franczyzodawcy twierdzą, że ta suma to koszt postawienia stacji od podstaw, łącznie z zakupem gruntu. W rzeczywistości koszt powinien wynosić 2,5-3,5 mln zł. Jeśli jednocześnie ma być punktem obsługi kierowców i ich samochodów - wydatki rosną. A mimo to franczyzobiorców nie brakuje.

W Polsce franczyzodawcami w branży paliwowej jest pięć firm. Najwięksi - Orlen, BP i Statoil - mają teraz konkurentów w postaci grupy Lotos oraz sieci Power.

Reklama
Reklama

Jedną z najmłodszych sieci jest Statoil, który pierwszą stację franczyzową uruchomił w czerwcu tego roku. Dziś ma podpisanych kilkanaście umów, a działalność rozpoczęły cztery stacje. W lutym 2003 firma przejęła sieć Preem Polska, ale wbrew pozorom - nie rozszerzyła dzięki temu sieci franczyzowej. Umowa z partnerami Preem jest umową partnerską, na mocy której właściciel prywatnej stacji korzysta tylko z barw i dostaw paliw Preem. Sieć Statoil ma się rozwijać w tempie do kilkudziesięciu stacji rocznie.

Sieci są gotowe częściowo współfinansować powstanie stacji w ramach franczyzy. Najdalej posunął się Lotos, który może dołożyć nawet 900 tys. zł w zamian jednak za wyższą opłatę miesięczną przez okres trwania umowy - dochodzącą do 1,2% obrotów. To uzależnienie opłat od obrotów jest szczególnie dotkliwe w przypadku wzrostu hurtowych cen paliw. Właściciele stacji nie mogą podnosić cen, jeśli nie robi tego konkurencja. Starają się obniżać marże, ale wtedy spada rentowność stacji. Spadek ten pogłębia się tym bardziej, że przecież wyższe obroty oznaczają również wyższe opłaty.

Dla kogo stacja?

Ponieważ polskie banki mają bardzo ograniczoną ofertę dla franczyzobiorców, większość z nich, wchodząc w branżę paliwową, dysponuje własnymi środkami. To właściciele atrakcyjnie położonych gruntów, prywatnych stacji nie działających w żadnej sieci lub też firmy szukające dodatkowych sposobów pomnażania zysków.

- Wydaje się, że franchising jest szczególnie atrakcyjny dla osób lub firm bez doświadczenia, ponieważ oferujemy systemy kontroli i zarządzania nowoczesną stacją paliw. Umowa zakłada szkolenie, jeśli potrzeba - rekrutację personelu, przekazanie podręcznika operacyjnego oraz opiekę merytoryczną kierownika regionalnego przez cały okres trwania współpracy - mówi Jarosław Kustra, koordynator ds. franczyzy w Statoil.

Wymogiem jest także osiągnięcie pewnego poziomu sprzedaży. Na stacjach Orlenu to z reguły 6 tys. litrów paliwa dziennie, BP wymaga 10 tys. litrów. Statoil nie ustala sztywnych granic, ale sieć określa, że franczyzobiorcy prowadzenie stacji będzie się opłacać, gdy dzienna sprzedaż wyniesie co najmniej 4-5 tys. l paliwa. O zyskowności, oczywiście, mogą zdecydować wszystkie usługi dodane, ale przede wszystkim - korzystna lokalizacja stacji. Dlatego niektórzy z franczyzobiorców nie mają większych problemów ze zdobyciem licencji nawet konkurujących koncernów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama