W czerwcu zarząd Stalpro-

filu prognozował, że przychody w tym roku wyniosą 708 mln zł, a zysk netto 40,6 mln zł.

Wczoraj kierownictwo spółki poinformowało, że sprzedaż w 2004 r. sięgnie 630 mln zł, a zysk netto przekroczy 45 mln zł. - Niższe przychody to efekt kilku czynników - tłumaczy Arkadiusz Kaliński, wiceprezes Stalprofilu. - We wrześniu, a nie w grudniu, zakończyliśmy świadczenie usług spedycyjnych mamy też mniej dużych kontraktów eksportowych, ponieważ zaczął je bezpośrednio obsługiwać Ispat Polska Stal. Spółka sprzedaje teraz za granicę towary wyłącznie z własnych składów - wylicza.

Co miało natomiast wpływ na wzrost prognozowanego na ten rok zysku netto? - Po pierwsze, zbyt ostrożnie podeszliśmy do pierwszego szacunku wyniku. Okazało się, że dobra koniunktura na rynku stali utrzymała się również w drugiej połowie roku. Zwiększyliśmy też sprzedaż bardziej rentowych wyrobów, czyli blach - mówi A. Kaliński. Rynek spodziewał się korekty prognoz (po trzech kwartałach przychody wynoszą 500 mln zł, a zysk netto 38,3 mln zł). Wczoraj kurs wzrósł o 0,6%, do 159,5 zł.

Jaki będzie przyszły rok dla spółki? - Prognozę wyników podamy zapewne w kwietniu. Branża, w której działamy, będzie się rozwijać, ale należy oczekiwać mniejszej dynamiki wzrostu zysków - twierdzi Jerzy Bernhard, prezes spółki. Tegoroczny zysk będzie o 50% wyższy od tego, który firma wypracowała w 2003 roku. Prezes zdradził też, że Stalprofil chce się rozwijac również poprzez akwizycje. - Interesujemy się trzema firmami. Sprawa przejęcia kontroli nad jedną z nich może się wyjaśnić najpóźniej na początku stycznia - mówi J. Bernhard. Spółka jest gotowa wyłożyć na zakupy wszyst-kich trzech podmiotów około 30 mln zł (nie będzie emisji akcji). Prezes dodał, że interesuje się firmami sprzedającymi wyroby, których Stalprofil nie ma w ofercie (np. rur) i "zakładami przeróbczymi". Nie podał ich nazw.