Pierwotnie szacowano, że japoński PKB w III kwartale wzrósł w skali roku o 0,3%, a kwartał wcześniej zwiększył się o 1,1%. Ekonomiści oczekiwali, że we wczorajszym raporcie biuro rządu poinformuje, iż gospodarka rozwijała się w III kwartale w tempie 1,1%. Tymczasem uaktualnione dane okazały się jeszcze słabsze od pierwotnych, a na dodatek statystycy wyraźnie przeszacowali w dół dane za miesiące kwiecień-czerwiec.
Japoński wzrost gospodarczy w minionym kwartale okazał się znacznie słabszy od oczekiwań ekonomistów z powodu bardzo wolnego tempa wzrostu wydatków konsumentów. Pierwotnie szacowano je na 3,7% w stosunku rocznym, a faktycznie wyniosło 0,9%. Japończycy nie szaleją z zakupami, ponieważ wielu z nich jest zagrożonych utratą miejsc pracy, a poza tym do ich kieszeni wpada coraz mniej pieniędzy. Jak mówią rządowe statystyki, pensje w Japonii wzrosły zaledwie w czasie czterech spośród 45 miesięcy poprzedzających listopad. - Wydatki konsumentów muszą się wyraźnie zwiększyć, żeby gospodarka uniknęła recesji [dwa kolejne kwartały, kiedy PKB się zmniejsza - red.] w sytuacji spowolnienia w eksporcie - mówi Yoshikiyo Shimamine, główny ekonomista w Dai-Ichi Life Research Institute w Tokio. Shimamine uważa, że konsumpcję prywatną można by napędzić przez obniżkę podatków. Jednak na razie rząd ma zdecydowanie inne plany - gabinet Junichiro Koizumiego chce wycofać obowiązujące teraz ulgi, co może przyczynić się tylko do dalszego pogorszenia nastrojów konsumentów.
Eksport z Japonii rósł w minionym kwartale w tempie 2,5%, najwolniejszym od ponad roku. Ekonomiści obawiali się, że dane będą jeszcze słabsze, mając na uwadze lekkie spowolnienie w gospodarce USA (które są największym odbiorcą towarów z Japonii) i schładzanie koniunktury w Chinach. Obok eksportu, niemrawy japoński wzrost gospodarczy napędzały inwestycje przedsiębiorców. Nakłady kapitałowe wzrosły w III kwartale o 4,3% (pierwotnie informowano o ich spadku o 0,9%).