Reklama

Orłowski: Złoty może jeszcze umocnić się, a przy mocnym złotym stopy nie powinny rosnąć

Warszawa, 09.12.2004 (ISB) - Złoty może się umocnić poniżej 4,0 zł za euro, a przy mocnym złotym stopy procentowe nie powinny być już podwyższane, uważa Witold Orłowski, szef doradców ekonomicznych prezydenta. Jego zdaniem siła złotego ma podstawy fundamentalne, dlatego nie ma potrzeby interwencji na rynku walutowym.

Publikacja: 09.12.2004 12:11

Od kilkunastu dni pojawiają się spekulacje co do interwencji banku centralnego na rynku walutowym w celu osłabienia złotego, jak i informacje, że rząd chce spotkać się z przedstawicielami banku centralnego, aby przedyskutować temat kursu złotego.

Orłowski powiedział w czwartek w radiu PiN, że rząd i Narodowy Bank Polski (NBP) zawsze powinny dogadywać się co do wspólnych zasad polityki gospodarczej i m.in. co do interwencji na rynku walutowym, ale podkreślił, że pozostaje pytanie, czy takie interwencje mają w obecnej sytuacji sens.

"Na pewno cała rzecz wymaga ustalenia, czy interwencje mają w tym momencie sens, bo prawda jest taka, że interwencje walutowe mają zazwyczaj sens, jeśli rynek ma jakiś tam pomysł na to, co się stanie z walutą i to nie jest oparte na zbyt mocnych podstawach" - powiedział.

Dodał, że obecnie mocny złoty oparty jest na niezłych podstawach fundamentalnych, dlatego interwencje na rynku walutowym w celu osłabienia złotego mogą nie mieć sensu.

"Rynek bardzo głęboko wierzy w to, że złoty jest mocny i pozostanie mocny i, co więcej, prawda jest taka, że rynek ma całkiem niezłe podstawy, żeby w to wierzyć, [...] że fundamenty gospodarcze są bardzo silne w tej chwili, że złoty będzie mocny i w takiej sytuacji interwencje - można się zastanawiać - czy nie są przeciwstawianiem się naporowi, którego nie daje się powstrzymać" - powiedział.

Reklama
Reklama

Podkreślił, że niekoniecznie tak musi w istocie być, ale gdyby rząd i NBP doszedł do wniosku że tak jest, to "oczywiście nie ma sensu interweniować, a gospodarka musi się dostosować do mocnego złotego".

"Jeśli bank centralny wraz z rządem dojdą do przekonania, że być może jednak jest element spekulacyjny nadwyżkowej wartości złotego, to wówczas bank może zastanowić się nad próbą interwencji" - dodał.

Powiedział też, że jego zdaniem złoty będzie mocny i w ciągu pół roku euro może spaść poniżej psychologicznej bariery 4,0 zł, a dolar może kosztować ok. 3,0 zł, dlatego nie ma potrzeby utrzymywania wysokich stóp procentowych. Zastrzegł jednak, że równie możliwym scenariuszem jest to, iż złoty może się ustabilizować na poziomie 4,1-4,2 zł za euro.

"Uważam, że w momencie, w którym złoty wzmacnia się bardzo silnie, nie ma potrzeby utrzymywania wysokich stóp procentowych, co oznacza, że bank centralny, w najgorszym razie, powinien utrzymać stopy na stałym poziomie" - powiedział.

Obecnie główna stopa rynkowa jest na poziomie 6,5%. W czwartek na rynku za euro płacono ok. 4,1856 zł, a za dolara ok. 3,1460 zł. (ISB)

bas/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama