Walory Trasu zostały przecenione w piątek o 2,5%. Kurs spółki ze Skawiny spadł do 3,55 zł. Tymczasem w piątek do obrotu giełdowego trafiło ponad 1,6 mln nowych walorów (dotychczas można było handlować ok. 4,8 mln sztuk). Były obejmowane po 3 zł. Inwestorzy nie wyzbywali się jednak tych papierów, mimo że kurs spółki był o ok. 20% wyższy od ceny emisyjnej. Dlaczego?
Maria Skowron-Szafrańska, analityk DM BGŻ, przypomina, że wrześniowa emisja akcji serii G odbyła się z prawem poboru. Przy czym akcjonariusze mogli objąć jeden nowy walor za każde trzy "stare". W momencie emisji kurs giełdowej spółki utrzymywał się powyżej 5 zł. Inwestorzy, którzy wykorzystali prawo poboru, stawali się więc posiadaczami portfela akcji, w którym każde cztery walory były warte około 18 zł (3 akcje "stare" po 5 zł i jedna po 3 zł).
- Efektywna cena, po której nabywali akcje, wynosiła zatem około 4,5 zł. Była więc wyższa niż obecny kurs - tłumaczy M. Skowron-Szafrańska. Spadek notowań Trasu w ostatnich tygodniach wywołały słabe wyniki spółki za trzy kwartały oraz obniżenie prognoz na bieżący rok. - Sprzedając akcje teraz inwestorzy ponieśliby stratę - dodaje analityk DM BGŻ.
Z emisji nowych walorów Tras pozyskał około 4,8 mln zł. Większość tych środków (70%) przeznaczył na dokapitalizowa nie firmy zależnej - Inturu KFS. Za pozostałą kwotę przygotowano połączenie obu firm. Zarząd przewiduje, że fuzja może być sfinalizowana do końca I kwartału przyszłego roku.