Prezes Centralwings mówi już o powstaniu "narodowego, taniego przewoźnika". - Nie będziemy konkurencją dla Lotu - spółki matki. Z naszych usług skorzysta inny klient, będziemy latać w inne miejsca, na inne lotniska i w innych dniach - zapewnia Piotr Kociołek, prezes nowej spółki.
Spółka niektóre rozwiązania - np. centrum informatyczne - wzoruje na Germanwings, tanich liniach należących do Lufthansy. Centralwings w większości opiera swoją działalności na grupie Lot. Właśnie z Lotu wywodzą się wszyscy piloci (16) oraz większość personelu pokładowego. W bazie technicznej Lotu będą serwisowane wszystkie maszyny linii. Spółka ma jednak również inne związki z grupą BRE. W jej radzie nadzorczej zasiadają m.in. Bogusław Grabowski, prezes PTE Skarbiec-Emerytura, i Sławomir Lachowski, prezes BRE. Szef linii, Piotr Kociołek, to z kolei były pracownik tego banku - odpowiadał tam za politykę personalną mBanku i MultiBanku. - BRE Bank nie jest i nie zamierza być inwestorem w Centralwings - twierdzi Sławomir Lachowski.
Centralwings mają zacząć loty 1 lutego 2005 r. Samoloty, początkowo 2 boeingi 737, wynajmowane od Lotu (do połowy przyszłego roku ma być ich 5), będą latać z Warszawy i Krakowa do Londynu, a później do Hanoweru. Do tego mają dojść loty czarterowe, głównie na południe Europy i do Egiptu. Najtańszy bilet ma kosztować 45 zł plus opłaty lotniskowe. Centralwings zapowiada również uruchomienie połączeń z Katowic, Poznania, Wrocławia, a w przyszłości - również Łodzi.
- Kapitał początkowy wynosi 5 mln zł. Według naszych założeń powinno to wystarczyć, jednak gdyby pojawiła się konieczność dofinansowania, z pewnością otrzymamy taką pomoc z grupy Lotu - zapewnia Piotr Kociołek. Według niego, linie mają osiągnąć dodatni wynik operacyjny w 2007 roku, a już w przyszłym przewieźć 800 tys. pasażerów.