Jeszcze kilka miesięcy temu wydawałoby się to niemożliwe. A jednak! Po raz trzeci z rzędu Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję zgodną z oczekiwaniami większości uczestników rynków finansowych. Po raz kolejny stopy procentowe pozostały bez zmian.
Tym razem trudno się było spodziewać innej decyzji. Przecież od ostatniego spotkania Rady nie wydarzyło się nic, co mogłoby zmienić jej ocenę bilansu czynników wpływających na przyszłą inflację. Opublikowane w ostatnich tygodniach dane ekonomiczne dały dość mieszane sygnały. Inflacja okazała się wyższa niż oczekiwania rynku, potwierdzając, że może być bardzo wysoka w I kwartale 2005 r. (5%), co może być sygnałem ostrzegawczym dla RPP. Wiara ministra finansów, że stopa inflacji może spaść do blisko 4% na koniec roku wydaje się nie na miejscu.
Z drugiej strony jednak, słabe statystyki z rynku pracy zrównoważyły wyższe niż oczekiwano dane o inflacji, sugerując, że presja inflacyjna z tej strony nie jest na razie nadmiernie silna. Również procesy pieniężne nie wydają się stwarzać poważnego zagrożenia dla perspektyw inflacji. Dane o wzroście gospodarczym w trzecim kwartale również nie były jednoznaczne dla perspektyw polityki pieniężnej. Wzrost PKB w III kwartale pokazał nieco wolniejszą ścieżkę ekspansji polskiej gospodarki przy niższym niż oczekiwano wzroście popytu inwestycyjnego i konsumpcyjnego. Mogłoby to być argumentem dla części RPP, że dalsze zaostrzenie polityki pieniężnej jest niepotrzebne (niektórzy członkowie mówią nawet wprost o możliwości obniżek stóp). Jednak warto zauważyć, że dane GUS mogą nie odzwierciedlać dokładnie sytuacji w gospodarce, czego przejawem jest przede wszystkim olbrzymi wzrost przyrostu zapasów (trzeci kwartał z rzędu), odpowiedzialny za 1,6 pkt proc. wzrostu PKB w III kwartale br., który trudno jest wytłumaczyć na gruncie ekonomicznym. Innymi słowy, nie wiadomo co tam drzemie. Może inwestycje? A może konsumpcja?
Ciekawe, że jeśli spojrzymy na popyt krajowy ogółem, to jego wzrost był na najwyższym poziomie od początku 2000 r. (wyłączając oczywiście dwa pierwsze kwartały br., będące pod wpływem boomu przedakcesyjnego). Taka struktura wzrostu PKB skłoniła Radę do stwierdzenia, że "trudno jest ocenić, w jakim stopniu dane o PKB zmieniają bilans ryzyk, czyli układ czynników wpływających na przyszłą inflację".
Biorąc pod uwagę powyższe dane, trudno było spodziewać się innego sformułowania na końcu komunikatu niż "w ocenie Rady bilans ryzyk dla przyszłej inflacji nie uległ istotnej zmianie od poprzedniego posiedzenia".