Wiemy już (patrz poprzednie wkładki "Z PARKIETEM na parkiet"), że firma, która ma status spółki akcyjnej i chce wprowadzić akcje (nowe lub istniejące) do obrotu publicznego, a następnie na warszawską giełdę, musi przygotować prospekt emisyjny. Pozostawmy na boku szczególne przypadki, kiedy na naszą giełdę zmierza przedsiębiorstwo zagraniczne już notowane na innym rynku, czy też nowe akcje chce sprzedać w ofercie publicznej firma obecna na GPW od dawna. Skupmy się na przypadku najczęstszym - debiutanta, który na rynku kapitałowym stawia pierwsze kroki. Wiemy, że zwykle nie przygotowuje prospektu sam, ale korzysta z pomocy doradców (audytora, biura maklerskiego, firmy konsultingowej). Przyjmijmy, że dokument jest już gotów. I odpowiada pod każdym względem - w ocenie autorów - wymogom prawa. Czy to oznacza, że przedsiębiorstwo może go wydrukować, udostępnić inwestorom i rozpocząć sprzedaż akcji? Nie. Prospekt musi zostać zatwierdzony przez powołany do tego organ - Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. Jak wygląda procedura?
Dom maklerski pośrednikiem
Pisaliśmy już o tym, że pomoc domu maklerskiego przy wchodzeniu na giełdę jest konieczna. Wynika to nie tylko z tego, że broker zna rynek, procedury na nim obowiązujące i jest przygotowany do sprzedaży akcji w ofercie publicznej. Rzecz w tym, że takie jest po prostu prawo. Aby uzyskać zgodę Komisji na wprowadzenie akcji do obrotu publicznego, spółka musi wystąpić z wnioskiem do KPWiG i musi skorzystać z pośrednictwa biura maklerskiego lub banku prowadzącego działalność maklerską. Ten profesjonalny pośrednik ma ułatwić i przyspieszyć dopuszczenie. Zwykle umowa z nim jest częścią szerszego porozumienia przewidującego przygotowanie przez biuro prospektu emisyjnego i oferowanie akcji w publicznej subskrypcji.
Dematerializacja
Na rynku publicznym obrót dokonywany jest wyłącznie akcjami (podobnie jak i innymi papierami wartościowymi) zdematerializowanymi, czyli nie mającymi postaci materialnej. Istnieją one tylko w postaci zapisów komputerowych.