Obecna kapitalizacja warszawskiego parkietu (ponad 48 mld euro dla spółek krajowych i prawie 13 mld euro dla spółek zagranicznych, uwzględniając niedawny debiut Ivaksu) sprawia, że jest on obok Wiednia jedną z dwóch największych giełd w Europie Środkowej i liderem jeśli chodzi o nowych członków Unii Europejskiej. GPW rośnie od chwili powstania w 1991 roku. Rośnie pod różnymi względami - nie tylko kapitalizacji, ale także obrotów, liczby oraz rodzajów notowanych na niej papierów wartościowych. Sprzyja temu rozwój naszej gospodarki i jej coraz większa rola w regionie. Zapewnia to też naszemu parkietowi dobre perspektywy na przyszłość.
Pościg za największymi
Istniejącej od stosunkowo niedawna GPW daleko jeszcze jednak do największych europejskich parkietów. Wyprzedzają ją także średnie giełdy, m.in.: Mediolan, Madryt, Zurich czy Sztokholm. W ocenie uczestników polskiego rynku, warszawska giełda nie osiągnęła jeszcze masy krytycznej, dzięki której mogłaby być w większym stopniu niż dotychczas atrakcyjna dla podmiotów zagranicznych. Faktem jest, że ten rok jest przełomowy, jeśli chodzi o debiuty spółek zagranicznych na GPW (są tu już obecne BACA, BorsodChem, Ivax, a debiut planują następne, np. bmp AG i MOL), ale ani ich liczba, ani kapitalizacja nie gwarantują jeszcze naszemu parkietowi odgrywania innej niż lokalna roli.
Nie ma na naszym rynku na przykład zagranicznych zdalnych pośredników (choć regulacje nie są już barierą do ich pojawienia się tutaj), czyli np. domów maklerskich, które bezpośrednio, zza granicy, prowadziłyby działalność w Warszawie z myślą o swoich klientach.
Zgodnie ze strategią GPW, prywatyzacja giełdy ma służyć szybszemu osiągnięciu przez nią masy krytycznej, której przekroczenie może zainicjować jej skokowy rozwój. Jednym z czynników pozwalających na osiągnięcie pożądanej masy krytycznej jest otwarcie giełdy i wzrost liczby zagranicznych podmiotów operujących na niej: emitentów, pośredników, inwestorów. Chodzi o to, by Warszawa przestała być małym rynkiem lokalnym.