Handel papierami Dworów (33. giełdowy debiutant w tym roku) był - zgodnie z oczekiwaniami - bardzo intensywny.
Realizacja zysków
Już w pierwszej godzinie notowań właściciela zmieniło około 7% kapitału. To było do przewidzenia ze względu na strukturę publicznej oferty. Walory sprzedało w niej czterech akcjonariuszy (trzy NFI i Skarb Państwa), a kupiło ponad 5,3 tys. drobnych graczy oraz 51 dużych. Nowi udziałowcy mają w sumie 76,44% akcji firmy. Wysoka płynność powinna się utrzymać, tym bardziej że i pozostała część akcjonariatu jest mocno rozproszona: ponad 5% kapitału mają - łącznie - tylko trzy NFI kontrolowane przez CA IB Fund Management. Część papierów należy do pracowników Dworów i kilku pozostałych NFI. Obie grupy mogą dążyć do zamknięcia inwestycji. Dlatego biura maklerskie już przed debiutem ostrzegały przed podażą walorów z ich strony, uznając to za jeden z najpoważniejszych czynników ryzyka, jeśli chodzi o notowania spółki.
Ze względu na strukturę oferty, trudno odróżnić, skąd pochodziła wczoraj podaż. Na razie jednak nie zaszkodziła kursowi, choć trudno podejrzewać, żeby w dłuższym okresie pracownicy poszli w ślady prezesa Dworów Zdzisława Ingielewicza (na rynku pierwotnym dokupił akcji za około 1,2 mln zł; w sumie ma 1,1% kapitału), a drobni gracze chcieli w większości na dłużej związać się ze spółką (zwłaszcza gdyby zamierzali zrealizować zyski i "przerzucić" pieniądze na przygotowywane publiczne subskrypcje). Z drugiej strony, pozytywnym sygnałem jest to, że wczorajsza - bardzo duża - podaż została "wchłonięta" przez rynek bez większego problemu, a ceny przez cały dzień były wyższe niż w publicznej ofercie (37 zł).
Start na wysokich obrotach