Papiery Jukosu na moskiewskiej giełdzie RTS potaniały wczoraj o prawie 26%. Za jeden płacono zaledwie 55 centów (jeszcze na wiosnę kosztowały ponad 15 USD). Mocno też spadły na giełdzie Micex. Tak inwestorzy zareagowali na wyniki niedzielnej aukcji, na której sprzedano udziały w Jugańsknieftiegazie. Spółka ta w grupie Jukosu kontrolowała dwie trzecie złóż i prawie tyle samo wydobycia.
Aukcja była groteską
- Aukcja była groteską, tak jak cała kampania wysuwania przez Rosję fałszywych roszczeń podatkowych wobec koncernu - stwierdził wczoraj podczas konferencji prasowej w Londynie Steven Theede, szef Jukosu. Niedzielną aukcję wygrała tajemnicza firma Bajkałfinansgrup, zarejestrowana od kilku dni w miejscowości Twer. Za 76,8% udziałów w Jugańsknieftiegazie zaoferowała 9,37 mld USD - tylko pół miliarda powyżej bardzo niskiej ceny wywoławczej. Przy braku reakcji przedstawicieli uchodzącego za murowanego faworyta Gazpromnieftu (naftowa część Gazpromu), po czterech minutach mogła się cieszyć zwycięstwem.
- To krok wstecz. Byliśmy najbardziej przejrzystą spółką w Rosji. Sprzedaż naszych aktywów nieznanej firmie to posunięcie sprzeczne z deklarowanym przez Rosję kierunkiem reform - powiedział Theede. Od zakończenia aukcji praktycznie nic się nie wyjaśniło, jeśli chodzi o mocodawców Bajkałfinansgrup - firmy, która po zapłaceniu zadeklarowanej w przetargu kwoty będzie odpowiadać za wydobycie ropy w ilości przekraczającej produkcję np. zrzeszonego w OPEC Kataru.
Gazprom czy Surgut?