Najlepszy analityk sektora TMT
Sobiesław Pająk
Co (tendencje, zdarzenia, spółki) Pana najbardziej zaskoczyło w kończącym się 2004 r.?
Dwie kwestie. Po pierwsze, na początku kończącego się roku z całą pewnością nie oczekiwałem aż tak dużej aprecjacji złotego wobec euro i USD. Po drugie, stopień kumulacji popytu na produkty niektórych branż w okresie poprzedzającym akcesję Polski do UE przeszedł moje oczekiwania.
Czy w 2005 r. można liczyć na kolejny rok dwucyfrowych zysków na rynku akcji? Dlaczego?
Raczej zachowałbym ostrożność. Obecne wyceny papierów dyskontują dość optymistyczny (choć, jak się wydaje, jeszcze realistyczny) scenariusz na scenie makro, na 2005 rok. Wydaje się, że w takiej sytuacji szanse na sprawienie "pozytywnej niespodzianki" wobec oczekiwań rynku są nieco mniejsze niż ryzyko, iż rzeczywiste dane nieco rozczarują. Z tego punktu widzenia warto śledzić zmiany w prognozach tempa wzrostu gospodarczego na przyszły rok (ewentualne obniżanie - nawet nieznaczne - tych oczekiwań może niekorzystnie wpłynąć na koniunkturę na GPW). Sumując: dwucyfrowy wzrost indeksów giełdowych w przyszłym roku jest raczej mało prawdopodobny.
Czy spółki z sektora, którym się Pan zajmuje, mają w przyszłym roku szansę wypaść lepiej od całego rynku? Dlaczego?
Trudno generalizować. Z punktu widzenia stopnia niedowartościowania spółek TMT, poza kilkoma zaledwie przypadkami, miejsca na wzrost nie widzę. Niemniej jednak wydaje się, że większość spółek z sektora mediów powinna w przyszłym roku dość dobrze wypaść na tle rynku. Przyczyny tego można upatrywać w dwóch faktach. Po pierwsze, rynek reklamowy znajduje się na relatywnie wczesnym etapie ożywienia (po trzech latach spadków zaczął rosnąć dopiero w IV kwartale ubiegłego roku), a tegoroczny co prawda powolny i mozolny, lecz widoczny konsekwentnie w kolejnych kwartałach wzrost nakładów inwestycyjnych w gospodarce zdaje się przemawiać za bardziej trwałym charakterem obecnego ożywienia na rynku reklamy. Po drugie, część spółek medialnych przeprowadziła w roku bieżącym restrukturyzację kosztową, która powinna w przyszłym roku znaleźć pełne odzwierciedlenie w wynikach. Można zatem oczekiwać, biorąc pod uwagę dużą dźwignię operacyjną tych firm, znaczącej poprawy zysków większości. Jeśli chodzi o spółki informatyczne, to sytuacja jest mniej jednoznaczna. W bieżącym roku zachowanie się kursów akcji i wyniki finansowe części spółek tego sektora niemile rozczarowały. Znaczenie zwiększonych wydatków na informatykę w gospodarce okazał się mieć selektywny wpływ na poprawę rezultatów giełdowych firm IT. W nadchodzącym roku zachowanie się poszczególnych spółek informatycznych względem indeksów rynkowych ponownie będzie zróżnicowane.
W drugiej połowie tego roku rynek akcji wyraźnie się rozwarstwił. Jak interpretować to zjawisko? Czy utrzyma się ono w przyszłym roku?
Rozwarstwienie rynku akcji w drugiej połowie bieżącego roku to konsekwencja napływu pieniędzy z zagranicy i towarzyszącej tej grupie inwestorskiej wyraźnej "preferencji płynności". W przyszłym roku siła relatywna midcapów (spółek o średniej wielkości) względem największych giełdowych przedsiębiorstw będzie pochodną - zapominając na chwilę o wynikach tych spółek - nastawienia inwestorów zagranicznych do naszego regionu i kraju. Ten zaś w znacznej mierze zdeterminowany będzie ich percepcją obrazu makroekonomicznego Polski. Blue chips będą tym silniejsze, im lepszy będzie obraz makro Polski widziany z perspektywy Londynu i Nowego Jorku i odwrotnie.
Dyrektor Departamentu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego CDM Pekao. Członek Komitetu Inwestycyjnego tego biura. W nim zaczynał swoją pracę (w Departamencie Strategii i Rozwoju). Potem przeniósł się do Departamentu Podatków Arthura Andersena. Stąd trafił do TFI Korona, gdzie pracował jako analityk akcji. Następnie odszedł do Wood&Company na stanowisko dyrektora Departamentu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego. Jest absolwentem Handlu Zagranicznego Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Potem z wyróżnieniem ukończył Bankowość i Finanse na Uniwersytecie Walii w Bangor. Od ponad 5 lat posiada licencję CFA.
Najlepszy analityk sektora banków
Marcin Jabłczyński
Co (tendencje, zdarzenia, spółki) Pana najbardziej zaskoczyło w branży, którą się Pan zajmuje w kończącym się 2004 r.?
Banki nie zaskoczyły w tym roku ani pod względem wyników, ani zachowania kursów. Wyjątkiem była dość wyraźna poprawa rentowności mniejszych banków, takich jak BRE czy Millennium. Dużym wydarzeniem był debiut PKO BP oraz to, jak ten bank zaskakująco dobrze radzi sobie z konkurentami w segmencie detalicznym.
Czy w 2005 r. można liczyć na kolejny rok dwucyfrowych zysków na rynku akcji? Dlaczego?
Szeroki rynek powinien przynieść stopę zwrotu rzędu 10-20%. Może być nawet nieco więcej, jeśli uwzględnić sporą liczbę ofert, które planuje się uplasować na rynku pierwotnym. Istnieje szansa na to, że dadzą one lepiej zarobić ze względu na pewne dyskonto w odniesieniu do fundamentów, przy jakim sprzedawane są akcje. Głównym ryzykiem dla takiego scenariusza jest coraz mocniejszy złoty oraz opóźnienie w odbudowie inwestycji. W przyszłym roku będziemy mieć podwójne wybory - parlamentarne i prezydenckie. To może wpłynąć na zwiększenie ryzyka politycznego.
Czy spółki z sektora, którym się Pan zajmuje, mają w przyszłym roku szansę wypaść lepiej od całego rynku? Dlaczego?
Notowania banków nie powinny odbiegać od zachowania całego rynku. Jeśli złotówka pozostanie mocna, nie jest wykluczone, że ta grupa walorów wypadnie nieco lepiej od innych. Ryzykiem dla branży jest niewątpliwie bardzo niemrawy wzrost wartości kredytów zaciąganych przez przedsiębiorstwa. Podobnie jak w tym roku, tak i w przyszłym nie spodziewam się znaczących problemów po stronie ryzyka kredytowego. Banki powinny również w miarę dobrze poradzić sobie z nowymi zasadami rachunkowości.
W drugiej połowie tego roku rynek akcji wyraźnie się rozwarstwił. Jak interpretować to zjawisko? Czy utrzyma się ono w przyszłym roku?
Zwiększone zainteresowanie zagranicy naszym rynkiem powinno szczególnie pozytywnie wpłynąć na spółki bliskie masy krytycznej, sprawiającej, że duży kapitał zaczyna się nimi interesować. Zjawisko znacznie słabszego zachowania małych spółek powinno ustąpić, choć musimy też pamiętać, że było ono częściowo odreagowaniem wcześniejszego, świetnego zachowania tego grona firm.
To tegoroczny "nabytek" DM BZ WBK. Pracę w tej firmie rozpoczął w styczniu tego roku. Wcześniej zatrudniony był w DB Securities oraz w BRE Asset Management. W trakcie studiów na kierunku Finanse i Bankowość w Szkole Głównej Handlowej odbył praktyki w Ministerstwie Skarbu, gdzie sporządzał analizy finansowe spółek parterowych z programu NFI. Był również wspólnikiem, a później udziałowcem rodzinnej spółki remontowo-budowlanej. Jest członkiem stowarzyszenia Mensa, skupiającego ludzi o ilorazie inteligencji przekraczającym 130. Posiada uprawnienia przewodnika wycieczek.
Najlepszy analityk spółek przemysłowych
Andrzej Knigawka
Od marca 2004 r. szef działu analiz ING Securities. Wcześniej pracował w Sovereign Capital, gdzie był dyrektorem odpowiedzialnym za rozwój usługi corporate broking. W ABN AMRO Securities zajmował się analizą sektora TMT, a potem akcji firm wydobywczych z Europy i Afryki. Karierę zawodową rozpoczynał w Creditanstalt Securities jako analityk akcji z sektora budowlanego. Ukończył Finanse i Bankowość na SGH. Jego hobby to windsurfing, piłka nożna oraz narciarstwo.
Co (tendencje, zdarzenia, spółki) Pana najbardziej zaskoczyło w sektorze, którym się Pan zajmuje w kończącym się 2004 r.?
Zaskakujący był rekordowo wysoki poziom marży rafineryjnej w naszym regionie. Jeśli chodzi o pojedyncze spółki to, zastraszający jest już nawet nie brak kontroli kosztów w KGHM, ale postępująca ignorancja zarządu spółki wobec wcześniejszych własnych deklaracji w tym zakresie.
Czy w 2005 r. można liczyć na kolejny rok dwucyfrowych zysków na rynku akcji? Dlaczego?
Rok 2005 przyniesie spadki na rynku akcji w Polsce. Powodem tego staną się: wysokie wyceny spółek, erozja zysków firm spowodowana dramatycznym umocnieniem się złotego, rekordowym zaangażowaniem w akcje OFE oraz dużą liczbą planowanych ofert publicznych. Nie uważam również, by fundusze zagraniczne kupowały papiery polskich spółek tak chętnie, jak czyniły to w drugiej połowie 2004 r. W ciągu roku okaże się również, że trzeba zrewidować prognozy wzrostu gospodarczego (silny złoty, chimeryczny wzrost inwestycji). Równocześnie podwójne wybory wpłyną na zwiększenie ryzyka politycznego.
Czy spółki z sektora, którym się Pan zajmuje, mają w przyszłym roku szansę wypaść lepiej od całego rynku? Dlaczego?
Rok 2005 będzie ciężki dla eksporterów. Spółki produkcyjne, których sprzedaż jest uzależniona od konsumpcji krajowej, korzystające na umocnieniu złotego lub umiejące skorzystać z napływu unijnych pieniędzy będą zachowywać się lepiej od rynku, ale tylko jeśli generowane zyski zaspokoją oczekiwania analityków.
W drugiej połowie tego roku rynek akcji wyraźnie się rozwarstwił. Jak interpretować to zjawisko? Czy utrzyma się ono w przyszłym roku?
Rozwarstwienie polskiego rynku akcji w drugiej połowie kończącego się roku spowodowane było zwiększonym napływem środków z globalnych funduszy inwestujących na rynkach wschodzących oraz odpływem środków z krajowych funduszy inwestycyjnych. Sam nie pamiętam takiej liczby wizyt inwestorskich, jak teraz.
Duże firmy w pierwszych tygodniach roku mogą zachowywać się lepiej od średnich. W całym roku decydujące znaczenie dla zwrotu z akcji będzie mieć stosunek raportowanych zysków do oczekiwań, a nie wielkość czy płynność spółki.