Reklama

Sobiesław Pająk po raz trzeci

W organizowanym po raz trzeci rankingu analityków przygotowanym przez PARKIET trzeci raz najlepszym specjalistą od spółek sektora TMT (Technologia-Media- -Telekomunikacja) okazał się Sobiesław Pająk z CDM Pekao. Poza tym - duże zmiany w czołówce.

Publikacja: 24.12.2004 07:32

Pierwszy raz w rankingu zwyciężyli: Tomasz Bardziłowski i Marcin Jabłczyński (obydwaj z DM BZ WBK) oraz Andrzej Knigawka z ING Securities. Dużo mocniej niż przed rokiem swoją pozycję zaznaczyły biura maklerskie, które są częścią firm działających w skali globalnej.

Zwycięstwo w rankingu oznacza jednocześnie nominację do nagrody Byka i Niedźwiedzia w kategorii Analityk Roku. Podczas tradycyjnej gali, na początku lutego 2005 roku, jeden z czterech zwycięzców poszczególnych kategorii odbierze redakcyjną statuetkę.

Banki - mocne wejście

Marcina Jabłczyńskiego

Kiedy w grudniu 2003 roku sporządzaliśmy ranking analityków, Marcin Jabłczyński właśnie przechodził z DB Securities do Domu Maklerskiego BZ WBK i nie pojawił się w naszym zestawieniu wcale. Teraz został jego zdecydowanym zwycięzcą - w pierwszej trójce analityków sektora bankowego umieściło go 15 z 19 podmiotów, które odpowiedziały na naszą ankietę. Wydaje się, że M. Jabłczyński zawdzięcza zwycięstwo przede wszystkim dobremu wyczuciu trendów w dużych bankach. W sierpniu nie wahał się podnieść rekomendacji dla Banku BPH z "neutralnie" do "kupuj", co okazało się strzałem w dziesiątkę. Kurs właśnie rozpoczynał zwyżkę, która z poziomu 367 zł wyniosła walory banku w pobliże 500 zł. W tym czasie większość analityków - w oczekiwaniu na debiut PKO BP - spodziewało się spadku notowań w tym sektorze.

Reklama
Reklama

Ciekawe, czy sprawdzą się dość kontrowersyjne zalecenia "akumuluj" na 2005 rok dla walorów ING BSK, które od ponad dwóch lat nie mogą uporać się z granicą 400 zł i "sprzedaj" dla znajdujących się do niedawna w mocnym trendzie wzrostowym papierów BRE Banku. Zeszłoroczny zwycięzca w tej kategorii - Andrzej Powierża - tym razem uplasował się na czwartym miejscu. Drugie, po raz trzeci z kolei, przypadło Dariuszowi Górskiemu, tym razem wspólnie ze zwycięzcą pierwszego rankingu - Arturem Szeskim.

TMT - faworyt zwyciężył

Pozycja Sobiesława Pająka z CDM PKO, jako czołowego analityka branży TMT, wydaje się niezachwiana. Świadczą o tym wyniki tegorocznego rankingu, który odbywa się po niezbyt udanych dla niego rekomendacjach. Chodzi przede wszystkim o przecenienie siły Prokomu. W lutym i maju tego roku Sobiesław Pająk wydał dla papierów spółki dwie rekomendacje "akumuluj". Ich cena oscylowała wtedy wokół 200 zł. Teraz notowane są poniżej 140 zł.

Poza Sobiesławem Pająkiem miejsce w pierwszej piątce obronił tylko Michał Marczak z Domu Inwestycyjnego BRE Banku. Analiz Benity Mikołajewicz, Przemysława Sawli-Uryasza, Katarzyny Perzak i Remigiusza Tarki zarządzający nie czytają już z taką uwagą.

Za plecami lidera uplasował się Tomasz Bardziłowski z DM BZ WBK, który jednocześnie zwyciężył w kategorii "analityk rynku akcji". Na trzecim i czwartym miejscu duet DB Secuirities - Włodzimierz Giller i Krzysztof Kaczmarczyk. Ich strata do liderów jest już jednak znaczna.

Przemysł - zacięta walka

Reklama
Reklama

Najlepszy analityk spółek przemysłowych w 2003 roku - Rafał Jankowski - odszedł z posady w CDM Pekao i rozpoczął pracę na rzecz grupy kapitałowej Romana Karkosika. Ponieważ zeszłoroczny ranking R. Jankowski wygrał z dużą przewagą, zapowiadała się zacięta walka o zwycięstwo. Także dlatego, że do grupy firm przemysłowych zaliczyć można dużo większą i bardziej różnorodną grupę spółek niż w sektorze bankowym czy TMT. I rzeczywiście - o końcowej klasyfikacji zadecydowały pojedyncze głosy. Ostatecznie zwyciężył Andrzej Knigawka z ING Financial Markets. Zarządzający docenili zręczne potraktowanie KGHM (obniżenie rekomendacji do "trzymaj" w styczniu 2004 - przed kwietniowym załamaniem kursu - i jej późniejsze podwyższenie do "kupuj" na początku września, jeszcze przed najsilniejszą falą zwyżki), a przede wszystkim marcową rekomendację "kupuj" dla Polfy Kutno. Niedługo po jej wydaniu rozpoczęła się walka o przejęcie kontroli nad farmaceutyczną spółką, która podbiła notowania z 230 zł do 335 zł w ciągu zaledwie dwóch miesięcy.Tuż za liderem uplasował się Sebastian Słomka, ze specjalizującego się w rekomendacjach spółek przemysłowych BDM PKO i Flawiusz Pawluk, reprezentujący CA IB. Obydwaj po raz kolejny znaleźli się w pierwszej piątce, potwierdzając przynależność do krajowej czołówki.

Rynek akcji - czołówka

ta sama, kolejność inna

Do samego końca trwała również rywalizacja o miano najlepszego analityka rynku akcji. Ostatecznie o jeden punkt zwyciężył Tomasz Bardziłowski z Domu Maklerskiego BZ WBK, pokonując zeszłorocznego zwycięzcę Tomasza Mazurczaka z DI BRE Banku. W grudniu 2003 kolejność była odwrotna. Zarządzający w dalszym ciągu chętnie czytają, wygłaszającego często kontrowersyjne poglądy, Wojciecha Białka z SEB TFI, który kolejny raz uplasował się na trzecim miejscu. Także czwarte miejsce Sławomira Dębowskiego z Banku Handlowego jest powtórzeniem zeszłorocznego osiągnięcia. Krzysztof Łucjan, wskazany przez dwie firmy zarządzające aktywami, to jedyny przedstawiciel małego domu maklerskiego (JDM) w całym zestawieniu.

W kierunku świata

Wejście do Unii Europejskiej i napływ kapitału zagranicznego do Polski sprawiły, że wzmocniła się tendencja do oceniania tego, co dzieje się na GPW na tle rynków zagranicznych. Wyrazem tej tendencji jest dużo więcej głosów oddanych na analityków, którzy działają w podmiotach o globalnym zasięgu działania. Specjaliści z DB Securities, CA IB, Smith Barney/DM Banku Handlowego i ING Financial Markets zdobyli łącznie prawie 40% głosów.

Reklama
Reklama

Osłabiony odejściem Rafała Jankowskiego CDM Pekao nie obronił pozycji lidera w rankingu biur maklerskich. Nieoficjalny tytuł najlepszego zespołu analitycznego przypadł specjalistom z Domu Maklerskiego BZ WBK, kierowanego przez Tomasza Bardziłowskiego.

Najlepszy analityk rynku akcji

Tomasz Bardziłowski

Co (mam na myśli np. tendencje, zdarzenia, spółki) Pana najbardziej zaskoczyło w kończącym się 2004 r.?

Rok 2004 był dla światowych rynków okresem olbrzymiego wzrostu cen ropy, metali oraz innych towarów. Zaskakujące było też znaczące osłabienie się dolara. Ktoś, kto zbudował swój portfel inwestycyjny zgodnie z tymi tendencjami, może zaliczyć mijający rok do bardzo udanych.

Reklama
Reklama

2004 był wyjątkowy dla naszego regionu ze względu na wejście do UE. Przyznaję, że zaskoczeniem dla nas była skala umocnienia się złotego w drugiej połowie roku, mająca związek z wejściem Polski do Unii, a co za tym idzie - słabsze notowania spółek eksportowych.

Być może jednym z największych rozczarowań dla wszystkich był sektor IT, szczególnie w kontekście sporych oczekiwań dotyczących dużych kontraktów, w tym offsetu.

Ale 2004 jest rekordowy pod względem ofert publicznych. Skala wzrostu zainteresowania naszą giełdą przez rodzimych inwestorów indywidualnych oraz zagranicznych inwestorów instytucjonalnych w wyniku dużych ofert publicznych, szczególnie PKO BP, jest największym pozytywem ostatnich 12 miesięcy dla naszej giełdy.

Czy w 2005 r. można liczyć na kolejny rok dwucyfrowych zysków na rynku akcji? Jeśli tak, dlaczego?

2004 będzie już drugim rokiem hossy. Po ponad 30-proc. wzroście w 2003 r., WIG20 zyskał od początku tego roku już ponad 20%. Wyceny wielu spółek, które analizujemy, osiągnęły poziomy docelowe. Oczekiwanie na dalszy, dwucyfrowy wzrost indeksów w przyszłym roku byłoby dość optymistycznym podejściem. Z drugiej strony, nie możemy wykluczyć, że na rynek polski napłyną jeszcze większe pieniądze z globalnych funduszy inwestycyjnych. Ta grupa inwestorów jest w stanie akceptować niższe stopy zwrotu niż fundusze inwestujące na emerging markets.

Reklama
Reklama

Które spółki, sektory mają w przyszłym roku szanse wypaść lepiej od całego rynku? Dlaczego?

W portfelu na przyszły rok powinny się znaleźć tzw. późnocykliczne spółki, czyli te, które zyskują razem ze wzrostem inwestycji przedsiębiorstw. Są to m.in. firmy z sektora TMT. Nadal utrzymywałbym w portfelu PKN oraz duże banki.

W drugiej połowie tego roku rynek aCzy to zjawisko utrzyma się w przyszłym roku? Z czego ono wynika?

Rozwarstwienie rynku, czyli zróżnicowane podejście inwestorów do poszczególnych sektorów i spółek, nie jest dla nas zaskoczeniem. Coraz większa liczba firm notowanych na naszej giełdzie oraz powiększające się grono inwestorów przyczynią się do dalszej polaryzacji zachowania się kursów walorów przedsiębiorstw z różnych sektorów. To będzie zarówno dla analityków, jak i profesjonalnych inwestorów coraz większym wyzwaniem.

Od lutego 2003 r. szef działu analiz DM BZ WBK. Wcześniej pracował w ABN AMRO Securities oraz od 1998 r. w CSFB, gdzie od 2001 r. był głównym analitykiem polskiego rynku. Ukończył Szkołę Główną Handlową. Pracę dyplomową na kierunku Finanse i Bankowość pisał pod kierunkiem prof. Leszka Balcerowicza. Wiedzę pogłębiał w angielskiej Staffordshire University Business School oraz holenderskim University of Amsterdam. Na jesieni 2000 r. uzyskał dyplom CFA.

Reklama
Reklama

Najlepszy analityk sektora TMT

Sobiesław Pająk

Co (tendencje, zdarzenia, spółki) Pana najbardziej zaskoczyło w kończącym się 2004 r.?

Dwie kwestie. Po pierwsze, na początku kończącego się roku z całą pewnością nie oczekiwałem aż tak dużej aprecjacji złotego wobec euro i USD. Po drugie, stopień kumulacji popytu na produkty niektórych branż w okresie poprzedzającym akcesję Polski do UE przeszedł moje oczekiwania.

Czy w 2005 r. można liczyć na kolejny rok dwucyfrowych zysków na rynku akcji? Dlaczego?

Raczej zachowałbym ostrożność. Obecne wyceny papierów dyskontują dość optymistyczny (choć, jak się wydaje, jeszcze realistyczny) scenariusz na scenie makro, na 2005 rok. Wydaje się, że w takiej sytuacji szanse na sprawienie "pozytywnej niespodzianki" wobec oczekiwań rynku są nieco mniejsze niż ryzyko, iż rzeczywiste dane nieco rozczarują. Z tego punktu widzenia warto śledzić zmiany w prognozach tempa wzrostu gospodarczego na przyszły rok (ewentualne obniżanie - nawet nieznaczne - tych oczekiwań może niekorzystnie wpłynąć na koniunkturę na GPW). Sumując: dwucyfrowy wzrost indeksów giełdowych w przyszłym roku jest raczej mało prawdopodobny.

Czy spółki z sektora, którym się Pan zajmuje, mają w przyszłym roku szansę wypaść lepiej od całego rynku? Dlaczego?

Trudno generalizować. Z punktu widzenia stopnia niedowartościowania spółek TMT, poza kilkoma zaledwie przypadkami, miejsca na wzrost nie widzę. Niemniej jednak wydaje się, że większość spółek z sektora mediów powinna w przyszłym roku dość dobrze wypaść na tle rynku. Przyczyny tego można upatrywać w dwóch faktach. Po pierwsze, rynek reklamowy znajduje się na relatywnie wczesnym etapie ożywienia (po trzech latach spadków zaczął rosnąć dopiero w IV kwartale ubiegłego roku), a tegoroczny co prawda powolny i mozolny, lecz widoczny konsekwentnie w kolejnych kwartałach wzrost nakładów inwestycyjnych w gospodarce zdaje się przemawiać za bardziej trwałym charakterem obecnego ożywienia na rynku reklamy. Po drugie, część spółek medialnych przeprowadziła w roku bieżącym restrukturyzację kosztową, która powinna w przyszłym roku znaleźć pełne odzwierciedlenie w wynikach. Można zatem oczekiwać, biorąc pod uwagę dużą dźwignię operacyjną tych firm, znaczącej poprawy zysków większości. Jeśli chodzi o spółki informatyczne, to sytuacja jest mniej jednoznaczna. W bieżącym roku zachowanie się kursów akcji i wyniki finansowe części spółek tego sektora niemile rozczarowały. Znaczenie zwiększonych wydatków na informatykę w gospodarce okazał się mieć selektywny wpływ na poprawę rezultatów giełdowych firm IT. W nadchodzącym roku zachowanie się poszczególnych spółek informatycznych względem indeksów rynkowych ponownie będzie zróżnicowane.

W drugiej połowie tego roku rynek akcji wyraźnie się rozwarstwił. Jak interpretować to zjawisko? Czy utrzyma się ono w przyszłym roku?

Rozwarstwienie rynku akcji w drugiej połowie bieżącego roku to konsekwencja napływu pieniędzy z zagranicy i towarzyszącej tej grupie inwestorskiej wyraźnej "preferencji płynności". W przyszłym roku siła relatywna midcapów (spółek o średniej wielkości) względem największych giełdowych przedsiębiorstw będzie pochodną - zapominając na chwilę o wynikach tych spółek - nastawienia inwestorów zagranicznych do naszego regionu i kraju. Ten zaś w znacznej mierze zdeterminowany będzie ich percepcją obrazu makroekonomicznego Polski. Blue chips będą tym silniejsze, im lepszy będzie obraz makro Polski widziany z perspektywy Londynu i Nowego Jorku i odwrotnie.

Dyrektor Departamentu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego CDM Pekao. Członek Komitetu Inwestycyjnego tego biura. W nim zaczynał swoją pracę (w Departamencie Strategii i Rozwoju). Potem przeniósł się do Departamentu Podatków Arthura Andersena. Stąd trafił do TFI Korona, gdzie pracował jako analityk akcji. Następnie odszedł do Wood&Company na stanowisko dyrektora Departamentu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego. Jest absolwentem Handlu Zagranicznego Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Potem z wyróżnieniem ukończył Bankowość i Finanse na Uniwersytecie Walii w Bangor. Od ponad 5 lat posiada licencję CFA.

Najlepszy analityk sektora banków

Marcin Jabłczyński

Co (tendencje, zdarzenia, spółki) Pana najbardziej zaskoczyło w branży, którą się Pan zajmuje w kończącym się 2004 r.?

Banki nie zaskoczyły w tym roku ani pod względem wyników, ani zachowania kursów. Wyjątkiem była dość wyraźna poprawa rentowności mniejszych banków, takich jak BRE czy Millennium. Dużym wydarzeniem był debiut PKO BP oraz to, jak ten bank zaskakująco dobrze radzi sobie z konkurentami w segmencie detalicznym.

Czy w 2005 r. można liczyć na kolejny rok dwucyfrowych zysków na rynku akcji? Dlaczego?

Szeroki rynek powinien przynieść stopę zwrotu rzędu 10-20%. Może być nawet nieco więcej, jeśli uwzględnić sporą liczbę ofert, które planuje się uplasować na rynku pierwotnym. Istnieje szansa na to, że dadzą one lepiej zarobić ze względu na pewne dyskonto w odniesieniu do fundamentów, przy jakim sprzedawane są akcje. Głównym ryzykiem dla takiego scenariusza jest coraz mocniejszy złoty oraz opóźnienie w odbudowie inwestycji. W przyszłym roku będziemy mieć podwójne wybory - parlamentarne i prezydenckie. To może wpłynąć na zwiększenie ryzyka politycznego.

Czy spółki z sektora, którym się Pan zajmuje, mają w przyszłym roku szansę wypaść lepiej od całego rynku? Dlaczego?

Notowania banków nie powinny odbiegać od zachowania całego rynku. Jeśli złotówka pozostanie mocna, nie jest wykluczone, że ta grupa walorów wypadnie nieco lepiej od innych. Ryzykiem dla branży jest niewątpliwie bardzo niemrawy wzrost wartości kredytów zaciąganych przez przedsiębiorstwa. Podobnie jak w tym roku, tak i w przyszłym nie spodziewam się znaczących problemów po stronie ryzyka kredytowego. Banki powinny również w miarę dobrze poradzić sobie z nowymi zasadami rachunkowości.

W drugiej połowie tego roku rynek akcji wyraźnie się rozwarstwił. Jak interpretować to zjawisko? Czy utrzyma się ono w przyszłym roku?

Zwiększone zainteresowanie zagranicy naszym rynkiem powinno szczególnie pozytywnie wpłynąć na spółki bliskie masy krytycznej, sprawiającej, że duży kapitał zaczyna się nimi interesować. Zjawisko znacznie słabszego zachowania małych spółek powinno ustąpić, choć musimy też pamiętać, że było ono częściowo odreagowaniem wcześniejszego, świetnego zachowania tego grona firm.

To tegoroczny "nabytek" DM BZ WBK. Pracę w tej firmie rozpoczął w styczniu tego roku. Wcześniej zatrudniony był w DB Securities oraz w BRE Asset Management. W trakcie studiów na kierunku Finanse i Bankowość w Szkole Głównej Handlowej odbył praktyki w Ministerstwie Skarbu, gdzie sporządzał analizy finansowe spółek parterowych z programu NFI. Był również wspólnikiem, a później udziałowcem rodzinnej spółki remontowo-budowlanej. Jest członkiem stowarzyszenia Mensa, skupiającego ludzi o ilorazie inteligencji przekraczającym 130. Posiada uprawnienia przewodnika wycieczek.

Najlepszy analityk spółek przemysłowych

Andrzej Knigawka

Od marca 2004 r. szef działu analiz ING Securities. Wcześniej pracował w Sovereign Capital, gdzie był dyrektorem odpowiedzialnym za rozwój usługi corporate broking. W ABN AMRO Securities zajmował się analizą sektora TMT, a potem akcji firm wydobywczych z Europy i Afryki. Karierę zawodową rozpoczynał w Creditanstalt Securities jako analityk akcji z sektora budowlanego. Ukończył Finanse i Bankowość na SGH. Jego hobby to windsurfing, piłka nożna oraz narciarstwo.

Co (tendencje, zdarzenia, spółki) Pana najbardziej zaskoczyło w sektorze, którym się Pan zajmuje w kończącym się 2004 r.?

Zaskakujący był rekordowo wysoki poziom marży rafineryjnej w naszym regionie. Jeśli chodzi o pojedyncze spółki to, zastraszający jest już nawet nie brak kontroli kosztów w KGHM, ale postępująca ignorancja zarządu spółki wobec wcześniejszych własnych deklaracji w tym zakresie.

Czy w 2005 r. można liczyć na kolejny rok dwucyfrowych zysków na rynku akcji? Dlaczego?

Rok 2005 przyniesie spadki na rynku akcji w Polsce. Powodem tego staną się: wysokie wyceny spółek, erozja zysków firm spowodowana dramatycznym umocnieniem się złotego, rekordowym zaangażowaniem w akcje OFE oraz dużą liczbą planowanych ofert publicznych. Nie uważam również, by fundusze zagraniczne kupowały papiery polskich spółek tak chętnie, jak czyniły to w drugiej połowie 2004 r. W ciągu roku okaże się również, że trzeba zrewidować prognozy wzrostu gospodarczego (silny złoty, chimeryczny wzrost inwestycji). Równocześnie podwójne wybory wpłyną na zwiększenie ryzyka politycznego.

Czy spółki z sektora, którym się Pan zajmuje, mają w przyszłym roku szansę wypaść lepiej od całego rynku? Dlaczego?

Rok 2005 będzie ciężki dla eksporterów. Spółki produkcyjne, których sprzedaż jest uzależniona od konsumpcji krajowej, korzystające na umocnieniu złotego lub umiejące skorzystać z napływu unijnych pieniędzy będą zachowywać się lepiej od rynku, ale tylko jeśli generowane zyski zaspokoją oczekiwania analityków.

W drugiej połowie tego roku rynek akcji wyraźnie się rozwarstwił. Jak interpretować to zjawisko? Czy utrzyma się ono w przyszłym roku?

Rozwarstwienie polskiego rynku akcji w drugiej połowie kończącego się roku spowodowane było zwiększonym napływem środków z globalnych funduszy inwestujących na rynkach wschodzących oraz odpływem środków z krajowych funduszy inwestycyjnych. Sam nie pamiętam takiej liczby wizyt inwestorskich, jak teraz.

Duże firmy w pierwszych tygodniach roku mogą zachowywać się lepiej od średnich. W całym roku decydujące znaczenie dla zwrotu z akcji będzie mieć stosunek raportowanych zysków do oczekiwań, a nie wielkość czy płynność spółki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama