Z powodu wad systemu komputerowego i chaosu, panującego w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych na początku reformy emerytalnej, spora część składek nie trafiła na konta ubezpieczonych. Do tej pory ZUS próbuje rozszyfrować, od kogo dostał pieniądze i komu powinien je przekazać. Jak powiedziała prezes ZUS Aleksandra Wiktorow, spora część pieniędzy może pozostać niezidentyfikowana. Szefowa Zakładu uspokajała, że takich składek będzie mniej niż 10%. Jak dowiedzieliśmy się w ZUS, chodzi o ok. 6-7%. Jednak to oznacza, że około 1 miliona klientów może mieć problemy z oszczędnościami emerytalnymi za lata 1999-2000.
Możliwe jednak, że składki - choć formalnie nie przelane - i tak trafią na konta ubezpieczonych. Wystarczy udowodnić, że wpłacili oni pieniądze, a ZUS dopisze je do kont. O tym, czy w roku 1999 i 2000 wszystkie składki trafiły na rachunki, można się dowiedzieć z informacji o stanie kont, które Zakład rozsyła do wszystkich ubezpieczonych.
Obecnie skala błędów jest znacznie niższa - ale nadal ok. 1-2% składek nie trafia na konta. To oznacza, że co miesiąc około 100-200 tys. osób nie dostaje pieniędzy.