Najwyższe zamknięcie sesji w historii, jeśli chodzi o WIG, wyniosło 26 576,9 pkt i zostało ustanowione w sylwestra. Tego samego dnia WIG20 zanotował czteroletni rekord - 1960,57 pkt.
W pierwszej dziesiątce
Hossa w Warszawie jest częścią ogólnoświatowej mody na inwestowanie na rynkach wschodzących. To w dużej mierze zasługa drożejących surowców, których notowania mają często istotny wpływ na wzrost gospodarczy w tych państwach i słabnącego dolara, który zniechęca do kupowania aktywów w Stanach Zjednoczonych. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym europejskim rynkom wschodzącym było wstąpienia 10 krajów, w tym Polski, do Unii Europejskiej. I to właśnie na giełdach tych państw można było w 2004 roku najwięcej zarobić. W pierwszej piątce pod względem rocznej stopy zwrotu sporządzonej na podstawie danych agencji Bloomberg, wyrażonej w euro, znalazł się węgierski BUX (trzecie miejsce - 68%), czeski PX50 (czwarte miejsce - 66%) i austriacki ATX (piąte miejsce 57%). Wprawdzie Austria nie wstąpiła w tym roku do Unii, ale ze względu na prowadzone w nowo przyjętych państwach interesy jest postrzegana jako jeden z głównych beneficjentów rozszerzenia. WIG20 wzrósł od początku roku o 43% (w euro), co dało nam w zestawieniu 8. miejsce. Duży udział w tak wysokiej lokacie ma umocnienie waluty - złoty zyskał do euro około 15%. Na dwóch pierwszych miejscach, jeśli chodzi o stopę zwrotu za 2004 rok, również znajdziemy rynki wschodzące - egipski CASE 30 (108%) i kolumbijski IGBC General (99%).
Jak pokazuje statystyka zmian światowych indeksów, obejmująca 2003 i 2004 r., możliwe jest utrzymanie wysokiej stopy zwrotu na emerging markets w dwóch kolejnych latach. Na przykład peruwiański indeks Lima General zyskał w 2003 roku 49% i 48% w kolejnych 12 miesiącach.
Są cztery indeksy, które w XXI wieku w trzech kolejnych latach miały dwucyfrową stopę zwrotu w euro. Trzy z nich reprezentują giełdy naszego regionu - BUX, PX50 i łotewski Tallin Main Index. Czy WIG20 będzie kolejny?