Kurs spółki rósł wczoraj w trakcie sesji. Na zamknięciu wyniósł 11,25 zł (wzrost o prawie 3%) i ustanowił historyczny rekord. Wolumen sięgnął 38,8 tys. papierów, co oznacza, że nie brakowało chętnych do kupowania walorów po tej cenie. Czy im się to opłaca?
Załóżmy, że inwestor kupił wczoraj 1 tys. akcji. Musiał zapłacić, nie licząc prowizji maklerskich, od 10,95 do 11,25 tys. zł. Maksymalna redukcja zapisów w wezwaniu może wynieść 75% (skoro fundusz chce nabyć prawie 25% własnych papierów). Z reguły jest trochę niższa. W Fortunie, która w listopadzie przeprowadziła bardzo zbliżoną pod względem warunków operację (oferowała 29,3 zł za papier), wyniosła "zaledwie" 69%. Gdyby sytuacja się powtórzyła, inwestor sprzedałby w wezwaniu 310 akcji, przy maksymalnej redukcji - 250. Zainkasowałby odpowiednio 9,92 tys. zł i 8 tys. zł. W jego rękach pozostałoby 690 albo 750 walorów. Kluczowe jest pytanie o ich wartość po zakończeniu dystrybucji gotówki (a więc najcenniejszych aktywów) do właścicieli NFI. W Fortunie notowania ustabilizowały się na wysokości około 6 zł - poziomie, na który wskazywały nasze obliczenia. Jak będzie w "Jedynce"?
Na koniec września aktywa netto Fund.1 NFI wynosiły 164 mln zł. Po przekazaniu akcjonariuszom 120 mln zł skurczą się do 44 mln zł. Będą dzielić się jednak na mniejszą liczbę papierów - 11 271 tys., co daje 3,9 zł na akcję. Przy redukcji na poziomie 75% w rękach inwestora pozostaną walory warte (księgowo) 2,93 tys. zł, przy redukcji 69% - 2,69 tys. zł. Jeśli dodać do tego wpływy ze sprzedaży papierów w wezwaniu, otrzymujemy odpowiednio 10,93 tys. zł albo 12,6 tys. zł.
W pierwszym przypadku strata w porównaniu z zainwestowaną kwotą sięga maksymalnie 3%, w drugim zysk wynosi co najmniej 12% (do realizacji w ciągu kilku dni). Strata zostanie powiększona, a zysk pomniejszony o prowizje. Widać jednak wyraźnie, że przy tych założeniach - mimo rekordowego kursu - kupowanie akcji nie jest obarczone ogromnym ryzykiem, zwłaszcza że maksymalna redukcja zapisów w praktyce się nie zdarza.
Największą niewiadomą pozostaje kurs akcji po wezwaniu. Teraz NFI notowany jest po cenie odpowiadającej wartości księgowej. Po pozbyciu się gotówki reszta aktywów może być notowana z dyskontem, ale może też - tak jak teraz w Fortunie - być wyceniana w zgodzie z zapisami księgowymi. Premia byłaby możliwa, gdyby inwestorzy spodziewali się szybkiej sprzedaży majątku po cenach wyższych niż jego wartość księgowa.
W Fortunie nie sprawdził się nieco inny punkt widzenia, zaprezentowany w PARKIECIE przez Andrzeja Kosińskiego, doradcę inwestycyjnego i akcjonariusza niektórych NFI. Specjalista sugerował - przy założeniu, że rynek jest efektywny - znacznie głębszy spadek notowań niż do 6 zł. Jednak warto zwrócić uwagę, że stosując jego metodologię, otrzymamy w przypadku Fund.1 NFI z grubsza te same efekty, co wyżej. Kapitalizacja funduszu w ostatnich dniach (165 mln zł) minus środki wypływające ze spółki (120 mln zł) = 45 mln zł, czyli 4 zł na każdą z akcji, które pozostaną na rynku.