Huta Oława jest kontrolowana przez sochaczewski Boryszew. Spółka ta ogłaszała kilka wezwań do sprzedaży akcji Oławy. Obecnie posiada bezpośrednio i pośrednio 97,53% jej walorów. Chciałaby mieć 100%. - Sporo inwestorów chciało sprzedać akcje Oławy przed świętami. Przelaliśmy na specjalny rachunek pieniądze na wykup papierów i czekamy na chętnych - mówi Sławomir Masiuk, prezes Boryszewa.

Do naszej redakcji zgłosiło się kilku czytelników, którzy twierdzą, że mają problemy ze sprzedażą akcji. S. Masiuk przyznaje, że ok. 13 osób nie może udowodnić, że ma prawo dysponowania akcjami, które chce sprzedać. - Tak jest np. w przypadku małżeństwa, gdzie mąż chce się pozbyć papierów, ale nie zgadza się na to jego żona, będąca jednocześnie wspólniczką rachunku. Są też takie przypadki, że ktoś zmienił adres zameldowania i mamy problemy z komunikacją - twierdzi prezes Boryszewa, zaznaczając jednocześnie, że pieniądze na wykup akcji czekają na inwestorów w Oławie. Bezterminowo.

Jeden z czytelników nie zgadza się na sprzedaż walorów, gdyż nie satysfakcjonuje go cena. Za jeden papier można dostać 42 zł. - Cena została obliczona przez biegłego rewidenta, nie będziemy jej zmieniać - oświadcza S. Masiuk. 16 czerwca zeszłego roku, kiedy to po raz ostatni można było handlować akcjami spółki na GPW, ich kurs wyniósł 65 zł.

10 mln zł zysku

Andrzej Łatka, prezes Oławy, twierdzi, że spółka zarobi w 2004 r. prawdopodobnie tyle, ile wcześniej planowała. Zysk netto wyniesie ok. 10 mln zł, a przychody mogą sięgnąć 110 mln zł. 30% produkcji firma wysyła na eksport. Za granicę trafiają główne produkty spółki, czyli tlenki cynku i ołowiu. Niekorzystnie na wynikach firmy odbije się niski kurs euro, w którym Oława rozlicza transakcje. - Niestety, nie zabezpieczyliśmy się przed zmianami kursowymi - mówi A. Łatka.