Nie ma dowodów
Z zażenowaniem - bo wypowiadający się w nim "ekspert" Adam Fularz nie posłużył się żadnymi dowodami mogącymi uzasadnić rzekome ukrywanie strat w spółkach PKP. Z rozbawieniem - bo dopuszczanie nie popartych argumentami "ekspertyz" na łamy zacnej i opiniotwórczej gazety nie zasługuje na poważne traktowanie.
Przeciwko jednemu komentarzowi "eksperta" Adama Fularza pragnąłbym jednak stanowczo zaprotestować. Mówiąc, że "groźby strajku generalnego są inspirowane przez zarząd, który potrzebuje pieniędzy z budżetu; wiemy, że omawiano tę kwestię na tajnym spotkaniu z reprezentacją kolejarzy" wystawił on nie tylko najlepsze świadectwo własnej niewiedzy - wszak budżet został już uchwalony - ale jednocześnie obraził Zarząd PKP SA, ogromnie zaangażowany we wszelkie działania zmierzające do tego, by strajków na kolei nie było. Nie leży to w interesie pasażerów i klientów PKP, nie leży to również w interesie samych spółek i Skarbu Państwa - mówimy o tym i powtarzamy w mediach niemal codziennie. Dla nas pasażer jest najważniejszy... O tym, że pan Fularz obraża również związkowców - nie muszę dodawać.
Interes klientów
przede wszystkim