"W związku z opublikowanym artykułem w regionalnym dzienniku "Nowa Trybuna Opolska" (...) zarząd oświadcza, że publikacja o zatrzymaniu członków zarządu na 48 godzin przez CBŚ jest nieprawdziwa" - to treść pierwszego komunikatu giełdowego, opublikowanego przez Remak w tym roku. Według "Trybuny", do zatrzymania Marka B. i Aleksandry K. doszło jeszcze przed Nowym Rokiem. Dziennikarz najwyraźniej "podrasował" wydarzenie, łącząc je ze śledztwem dotyczącym między innymi prania brudnych pieniędzy czy oszustw podatkowych. Jaka jest prawda?
Było przesłuchanie,
ale bez zatrzymania
Marek Brejwo nie ukrywa, że 29 grudnia on i jego zastępczyni, Aleksandra Kowalska, byli przesłuchiwani przez prokuratora, który postawił im zarzuty działania na szkodę spółki. Zaprzeczył jednak, jakoby do złożenia zeznań potrzebna była interwencja funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. - Nie było zatrzymania, przesłuchanie odbyło się w normalnym trybie - potwierdza Lidia Sieracka, rzecznik opolskiej prokuratury.
Czego dotyczyły zarzuty? - W 2001 i 2002 roku zleciliśmy miejscowej prasie reklamę naszej firmy. Prokuratura uznała, że wydatki na ten cel nie były współmierne ze świadczoną usługą - wyjaśnia M. Brejwo. Nie podał, o jaką kwotę chodzi, gdyż nie był pewien, jakie informacje z przesłuchania może ujawnić. - W porównaniu z obrotami firmy są to niewielkie kwoty - zapewnił. - Prokurator zarzucił członkom zarządu, że doprowadzili do wyprowadzenia ze spółki łącznie do 200 tys. zł pod pretekstem usług reklamowych, które 17-krotnie przewartościowali - usłyszeliśmy od rzecznika opolskiej prokuratury.