Piątkowa sesja przysporzyła uczestnikom rynku wielu wrażeń. To miał być kluczowy dzień, z powodu danych z amerykańskiego rynku pracy, które miały ostatecznie ukształtować oczekiwania wzrostu stóp procentowych za oceanem. Tak więc do godziny 14.30 inwestorzy "hipnotyzowali ekrany". Złoty umacniał się przy niewielkich obrotach, kurs EUR/USD stabilizował około poziomu 1,3200.
Liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym w USA wzrosła w grudniu o 157 tys, czyli nieznacznie poniżej oczekiwań analityków (konsensus 175 tys). Rynek miał jednak pewne problemy z interpretacją danych: duża zmienność euro/dolara = zmienny złoty około 15% w kategorii parytetu. Na polskim rynku wydawało się, że powracamy do scenariusza mocniejszych obligacji i mocniejszego złotego. Kurs euro/dolar nie zdołał jednak pokonać poziomu 1,3250 - wtedy rozpoczęło się kreślenie na wykresach formacji wodospadu. Wyprzedaż EUR/USD zainicjowała została dodatkowo zwiększona przez amerykańskiego sekretarza skarbu Johna Snow'a, który zapowiedział utrzymanie polityki mocnego dolara.
Kurs EUR/USD spadł do poziomu 1,3050. Biorąc pod uwagę, że kurs EUR/USD spadł o 6 figur w ciągu ostatnich dni praktycznie bez korekty, podaż wydaje się być bardzo agresywna. Wydaje mi się, że w najbliższych dniach możemy testować wsparcie na poziomie 1,2900.