- Konsolidacja w sektorze jest nieunikniona - twierdzi Piotr Kociołek, prezes Centralwings. - Na rynek wchodzą kolejni gracze, inni upadają. Zawiązują się sojusze. Nasza współpraca z Germanwings stanowi odpowiedź na to, co się dzieje w branży. Jesteśmy otwarci na kolejnych partnerów.
Spółki, poza podobieństwem, jeśli chodzi o nazwę, łączy ten sam model biznesowy czy ta sama technologia (np. system rezerwacji). Współpracują także ich właściciele (patrz ramka).
Przewoźnicy nie będą sobie wchodzić w paradę: podzielili się rynkiem połączeń między Polską i Niemcami. Uważają go za bardzo perspektywiczny. Jeśli chodzi o liczbę pasażerów na trasach z Polski do innych krajów Europy, popularniejsza od Niemiec jest tylko Wielka Brytania.
Germanwings lata z Krakowa i Warszawy do Kolonii/Bonn i Stuttgartu (notuje 82-84-proc. wypełnienie samolotów), Centralwings będzie latać z Warszawy do Hanoweru i Norymbergi oraz z Katowic do Kolonii/Bonn i Hanoweru. - Partner już nam pomaga w rozmowach z portami, w których jest obecny od dawna. Zamierzamy razem się promować, zamawiać usługi. Współpraca obejmie m.in. sprzedaż, marketing i IT. Liczymy na obniżkę kosztów - mówi P. Kociołek.
Obie firmy oczekują dynamicznego rozwoju sektora tanich przewozów. Spodziewają się, że w ciągu 5-10 lat tzw. low costy zdobędą 40% rynku w Europie. - Polska po Chinach charakteryzuje się najwyższą na świecie dynamiką wzrostu, jeśli chodzi o przewozy pasażerskie. Nasze prognozy (patrz wykres - red.) okazały się niedoszacowane, co pokazuje tylko, jaki jest potencjał rynku - twierdzi prezes Kociołek.