Reklama

Kilowaty na straty

Prywatyzacje wszystkich firm z branży energetycznej, w których podpisane zostały długoletnie gwarancje zatrudnienia, mogą okazać się klapą. Inwestorzy zapłacą za nie mniej lub w ogóle zrezygnują z zakupu.

Publikacja: 14.01.2005 06:36

W ciągu najbliższych dwóch lat Skarb Państwa chce sprywatyzować blisko 10 spółek energetycznych, w których obowiązują umowy społeczne dotyczące m.in. zatrudnienia. Na GPW lub do inwestora branżowego mają trafić akcje m.in. Enei, EnergiPro, Enionu, Energii, BOT-u, Południowego Koncernu Energetycznego.

Pierwsza Enea

Do tej pory przy prywatyzacjach firm energetycznych inwestor branżowy brał na siebie obowiązek uzgodnienia kwestii socjalnych. Umowy społeczne z pracownikami zawierali m.in. Elektrim (ZE PAK), Electrabel (Elektrownia Połaniec), Vattenfall (GZE i Elektrociepłownie Warszawskie), Dalkia Termika (Elektrociepłownie Poznańskie) oraz EDF (Kogeneracja).

Enea będzie pierwszą spółką z tak rozległą i kosztowną umową społeczną (10-letnie gwarancje zatrudnienia), której akcje zostaną skierowane do inwestorów finansowych. Na GPW ma trafić w połowie roku.

- To oczywiście obniży wartość sprzedawanych aktywów. Znając wysokość zobowiązań płacowych na np. 10 lat, można wyliczyć, w jaki sposób umniejsza to wartość spółki. Do tego, przy takich gwarancjach trudno mówić o restrukturyzacji - to też można wyliczyć - twierdzi Adam Ruciński, zarządzający w TFI PZU. - Jestem pewien, że inwestorzy dokładnie przeczytają prospekty emisyjne czy też memoranda, ocenią, o ile pakiety socjalne obniżają wartość aktywów firmy - dodaje.

Reklama
Reklama

MSP wie

MSP zdaje sobie sprawę z wpływu umów społecznych na wartość spółki. - Doradca prywatyzacyjny Enei przeprowadzi analizę znaczenia umowy społecznej dla wartości spółki i przedstawi nam odpowiednie wyceny - mówi Dariusz Witkowski, wiceminister skarbu państwa. - Zawarcie umowy społecznej dotyczącej gwarancji zatrudnienia odbije się na wycenie spółki, której dokonywać będą inwestorzy finansowi. Będą kupować spółkę z już gotowym pakietem socjalnym, który nie został wynegocjowany przez nich. Takie gwarancje zatrudnienia są dobre w przypadku spółki pracowniczej, ale nie skierowanej na rynek publiczny - twierdzi Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu.

Pewna tylko akcyza

Długoterminowe gwarancje zatrudnienia to nie jedyny czynnik ryzyka, jaki może pojawić się przy prywatyzacjach firm energetycznych. - W dalszym ciągu nie jest uregulowana sprawa kontraktów długoterminowych. Konsolidacja zakładów energetycznych jest tylko z nazwy, a restrukturyzacja - przy takich gwarancjach zatrudnienia - będzie bardzo problematyczna. Całe otoczenie prawne jest w trakcie regulacji, nie są również do końca znane zamiary resortów gospodarki i skarbu co do przyszłości firm z branży energetycznej. W tej chwili jedynym pewnym elementem w energetyce jest akcyza - mówi W. Kaczmarek. Spór o likwidację kontraktów długoterminowych (KDT) trwa już 2 lata. Rząd chce je zlikwidować, a banki, niektóre elektrownie, inwestorzy zagraniczni w polskiej energetyce protestują. Niepewna sytuacja ma wpływ na poziom inwestycji energetyce. Wpływy z KDT były dla ban-

ków zabezpieczeniem kredytów, których udzielały elektrowniom właśnie na inwestycje. Z kolei w ostatnich kilku latach ustawa Prawo energetyczne była nowelizowana już 17 razy. - Wszystko to powoduje, że energetyka może być wyprzedana za bezcen. A szkoda, bo to w tej chwili jedyna tak wartościowa branża, w której nadal główną rolę odgrywa Skarb Państwa - kończy były minister skarbu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama