Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rządu oraz przedstawicieli Narodowego Banku Polskiego (NBP), Polska może wejść do strefy euro w 2009 roku, a w 2007 roku - do systemu ERM2 - tzw. poczekalni strefy euro, w której złoty związany byłby z euro i poruszał się w ustalonym przedziale wahań, nie szerszym niż +/- 15%.
"Perspektywa szybszego przystąpienie do strefy euro może sprzyjać większym i szybszym dostosowaniom fiskalnym, działać jako swego rodzaju czynnik dyscyplinujący. Dzięki temu kryteria fiskalne zostałyby szybciej osiągnięte" - powiedział ISB Wojtyna.
"Przyjęcie ambitnego kalendarza drogi do euro może ponadto działać mobilizująco i pro-reformatorsko, jeżeli chodzi o dokończenie programu Hausnera i innych koniecznych reform, potrzebnych dla uzdrowienia finansów publicznych. Nie jest to niestety jedyny prawdopodobny scenariusz, biorąc pod uwagę skomplikowany splot czynników zaliczanych do tzw. ekonomii politycznej" - dodał.
Jego zdaniem zacieśnienie fiskalne powinno być głębsze, gdyż przy niskim zasobie oszczędności obniżenie zaufania inwestorów do Polski mogłoby zdławić wzrost gospodarczy zakładany w tym roku na poziomie 5%.
"Przy naszym niskim zasobie oszczędności krajowych, obniżenie zaufania do Polski spowoduje mniejszy napływ inwestycji bezpośrednich, który uzupełnia właśnie niedobór oszczędności krajowych i bez tego utrzymanie tempa wzrostu na poziomie 5% budzi wątpliwości" - powiedział.