Wcześniejsze godziny otwarcia to na razie tylko jeden z pomysłów szefostwa nowojorskiego parkietu na zdywersyfikowanie źródeł przychodów. Jak powiedziała "FT" Catherine Kinney, pełniąca w NYSE funkcję dyrektora operacyjnego, zarząd rozważa też wiele innych opcji. Między innymi badane są możliwości równoległego notowania w Nowym Jorku akcji spółek z Europy, a nie tylko reprezentujących je kwitów depozytowych (ADR-ów), czy też możliwości rozwoju segmentu tzw. ETF-ów, czyli notowanych na giełdach jednostek funduszy inwestycyjnych. NYSE złożyła też w amerykańskiej komisji papierów wartościowych (SEC) wniosek o zgodę na rozszerzenie działalności w segmencie obligacji korporacyjnych. Poszukiwanie nowych źródeł przychodów ma prawdopodobnie związek z oczekiwanym przekształceniem NYSE w spółkę akcyjną, o co od dawna apelują niektórzy jej członkowie.
Plan wcześniejszego otwierania giełdy w Nowym Jorku - teraz sesja zaczyna się o 9.30, czyli o 14.30 czasu londyńskiego i 15.30 we Frankfurcie - ma na celu przyciągnięcie na parkiet przede wszystkim inwesto-
rów handlujących w Londynie. W obecnej sytuacji to może być o tyle łatwiejsze, że London Stock Exchange raczej nie da rady przygotować żadnego kontrataku. Zajęta jest w tej chwili negocjowaniem warunków ewentualnego jej przejęcia przez Deutsche Boerse bądź Euronext. A jeśli do tego posunięcia już dojdzie, prawdopodobnie czekają ją roszady w zarządzie, jak również integracja systemów transakcyjnych i na przygotowanie odpowiedzi na plany NYSE może nie wystarczyć czasu. - Nie ubiegamy się o przejęcie LSE, ale bylibyśmy bardzo radzi, przejmując część jej obrotów i odbierając część notowanych spółek - mówi Catherine Kinney.
Giełdowe statystyki pokazują, że obroty na NYSE w pierwszych godzinach sesji często są bardzo wysokie, co odzwierciedla wysoką aktywność graczy z zagranicy. Na giełdach europejskich z kolei często obserwuje się spory wzrost obrotów po południu, kiedy Wall Street przystąpi już do pracy.
"FT"