W zeszłym roku globalny popyt na produkowane na bazie ropy paliwa wzrósł o 3,3%, czyli najbardziej od 1976 r., i - co podkreślają w styczniowym raporcie eksperci Międzynarodowej Agencji Energii - w ogóle nie zareagował na 34-proc. zwyżkę cen surowca. W tym roku, według prognoz MEA, konsumpcja paliw na całym świecie wzrośnie o kolejne 1,8%, co w przeliczeniu na baryłki daje 1,44 mln sztuk dodatkowego popytu dziennie. Zakupy, podobnie jak w minionym roku, mają zwiększać przede wszystkim Chiny i inne rozwijające się gospodarki azjatyckie.
Tymczasem nic nie wskazuje, żeby dostawy ropy na światowy rynek mogły się wyraźnie zwiększyć. Sondaże przeprowadzone niedawno przez Citigroup i Lehman Brothers pokazały, że w tym roku nakłady koncernów naftowych na rozbudowę zdolności wydobywczych mają wzrosnąć o niecałe 6%. Zdaniem MAE, wielu z największych graczy nie wierzy, że ceny ropy mogą utrzymać się na wysokim poziomie i ustala swój budżet na inwestycje przy założeniu, że średnia cena baryłki ropy wyniesie w tym roku zaledwie 25 USD. "Obecnie wygląda na to, że branża przyjęła postawę obserwacyjno-wyczekującą" - piszą autorzy raportu. Dotyczy to zresztą nie tylko wydobycia, ale też nakładów w segmencie rafinacji ropy. Możliwości koncernów pod tym względem również nie nadążają za popytem.
Zdaniem MAE, inwestycje w infrastrukturę są zaś niezbędne. Nadal bowiem utrzymuje się spora niepewność geopolityczna dotycząca Rosji, Iraku, Iranu czy Nigerii i nie można wykluczyć, że tak jak w zeszłym roku może dochodzić do zawirowań w dostawach. Jak pokazują doświadczenia z przeszłości, jednorazowe wydarzenia przeciętnie powodują spadek dostaw o około 300-400 tysięcy baryłek na dobę.
Jak oblicza działająca przy OECD paryska organizacja, w grudniu światowe dostawy ropy wyniosły średnio 84,4 mln baryłek na dobę i spadły o 45 tys. baryłek w porównaniu z listopadem. Wydobycie poza krajami OPEC zmniejszyło się o 165 tys. baryłek, głównie z powodu problemów z dostawami z Norwegii i Kanady, a także z uwagi na mniejszą podaż z Rosji. MAE szacuje, że OPEC zrealizował na razie około 50-60% z zapowiedzianych na pierwsze dwa miesiące tego roku cięć w dostawach. Kartel chce ograniczyć istniejącą nadprodukcję, wynoszącą ok. miliona baryłek ropy dziennie.
Rosnący w ostatnim czasie popyt na paliwa opałowe w Stanach Zjednoczonych i obawy o ewentualne cięcia dostaw przez OPEC sprawiły, że notowania ropy ponownie zbliżyły się do granicy 50 USD za baryłkę. Wczoraj w Nowym Jorku płacono już 49,30 USD, czyli najwięcej od końca listopada.