Jacek Balcer nie chciał poinformować, ile BPH pożyczył Glimarowi. Z naszych źródeł wynika, że może to być co najmniej 100 mln zł bez odsetek.
Już w rezerwach
Bank udzielił rafinerii kredytów zabezpieczonych na jej majątku. W przypadku upadłości likwidacyjnej nie ma jednak co liczyć na to, że odzyska wiele. Kredytowane instalacje zostały zmontowane na konkretne zamówienie. Ich przeniesienie byłoby bardzo kosztowne. Pozostała część majątku z punktu widzenia handlowego jest raczej bezwartościowa. Na liście wierzycieli, poza BPH, są również inne banki. Według nieoficjalnych informacji, drugim pod względem wielkości zaangażowania jest PKO BP (wczoraj kurs wzrósł o 2,3%).
- Kredyty dla Glimaru powinny już znaleźć odzwierciedlenie w tworzonych wcześniej przez banki rezerwach. Uważam, że obecnie nie ma powodów do obaw - uspokajał Marcin Jabłczyński, analityk DM BZ WBK. Innego zdania był jednak Sebastian Słomka z BDM PKO, który wypowiedział się dla PAP: - Bank co prawda zapewniał wcześniej, że jest to odpowiednio ujęte w rezerwach, ale podejrzewam, że upadłość nie była wkalkulowana, więc pokrycie rezerwami może nie być pełne. Sesja pokazała, że inwestorzy zgodzili się raczej z drugim z analityków. Spadek kursu BPH był jednym z większych w środę. Były to kolejne nieudane notowania dla akcjonariuszy banku. Zaczęło się od kosmetycznej zniżki w poniedziałek (o 0,8%), z kolei we wtorek banki były najsilniej przecenianymi spółkami na warszawskim parkiecie (-2,4%). Środa upłynęła dla BPH pod znakiem upadłości Glimaru. W efekcie cena akcji stopniała od otwarcia w poniedziałek o 7%, z 500 do 465 zł.
Majątek Glimaru pod młotek