Reklama

Pieniądz na korcie

Na kortach w Melbourne powoli rozkręca się tegoroczny turniej Australian Open. Co go odróżnia od poprzednich? Między innymi zdecydowanie mocniejszy pieniądz, w którym wypłacane są nagrody.

Publikacja: 21.01.2005 07:28

W tym roku triumfatorzy singlowych rozgrywek w Australian Open zabiorą do domu równowartość 900 tys. dolarów amerykańskich, czyli 75% więcej niż trafiło do kieszeni zwycięzców turnieju przed trzema laty. Wartość nagród wyrażona w dolarach australijskich (w lokalnej walucie są wypłacane od kilkunastu lat) od 2002 r. zwiększyła się jednak tylko o 20%. Reszta to zasługa umacniania się australijskiego pieniądza.

Lindsay Davenport, obecnie pierwsza rakieta w kobiecym tenisie, wspomina, jak w 2000 r. czekała wiele miesięcy, zanim zdecydowała się spieniężyć czek otrzymany w Melbourne za zwycięstwo. - Pamiętam, jak przywiozłam go do domu i kurs walutowy był naprawdę zły - wspomina Davenport, cytowana przez agencję Bloomberga. - Myślisz - to przecież nie jest te pół miliona dolarów, które wygrałaś, prawda? Różnica była znaczna - dodaje.

Drogi australijski dolar cieszy zawodników startujących w turnieju, ale z drugiej strony spędza sen z powiek jego organizatorom. W wypadku większości kontraktów telewizyjnych i sponsorskich - stanowiących podstawowe źródła ich wpływów - obowiązującą walutą jest bowiem dolar amerykański. Jego osłabienie oznacza, że wpływy muszą być mniejsze.

Inaczej jest z wydatkami. Firma Tennis Australia, organizator turnieju w Melbourne, przyznała, że w tym roku najprawdopodobniej będzie musiała sięgnąć do rezerw, żeby pokryć koszty. - Organizatorzy są w trudnym położeniu, gdyż rozliczając wynajem obiektów i inne tego typu wydatki, operują w dolarach australijskich - mówi Paul Smith, dyrektor zarządzający agencji Repucom z Sydney, pośredniczącej w negocjacjach umów sponsorskich.

W ciągu minionych pięciu lat Australian Open przyciągnęło ponad pół miliona widzów, w tym wielu z zagranicy, a dzięki imprezie gospodarka Australii wzbogaciła się o 180 mln dolarów australijskich. Zatem oczywiste wydaje się pytanie, jak na drogą walutę reagują kibice. - Większość naszych klientów się tym nie przejmuje - deklaruje Anne O?Neill z firmy Steve Frugal International Tennis Tours w San Francisco, organizującej Amerykanom wyjazdy na turnieje Wielkiego Szlema, w tym do Melbourne. - Po prostu chcą tam być. Gdyby kurs wynosił jeden do jednego, wtedy może zaczęlibyśmy się martwić.

Reklama
Reklama

Do tego nie jest już jednak tak całkiem daleko. Obecnie jeden dolar australijski kosztuje prawie 76 centów amerykańskich. A jeszcze na początku 2002 r. był o 25 centów tańszy.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama