Energomontaż-Północ (EP) wykonuje obecnie rurociągi dla sześciu rafinerii. W ostatnim czasie firma poinformowała o zawarciu nowych kontraktów, głównie eksportowych, o wartości ponad 70 mln zł - to około 30% rocznych przychodów grupy kapitałowej. - Rentowność operacyjna tych kontraktów oscyluje wokół 20%. Dodam, że nasz zleceniodawca sam dostarcza nam materiały. Nie jesteśmy więc narażeni na ryzyko zmian cen stali - mówi Mariusz Różacki, prezes Energemontażu--Północ.
Powiększyć moce
Spółka jest w trakcie rozmów i podpisywania listów intencyjnych z kolejnymi zleceniodawcami. - Wielkość dostaw, jaką będziemy musieli zrealizować, zmusza nas do powiększenia mocy wytwórczych. Bardzo poważnie myślimy o budowie trzeciej już fabryki produkującej rurociągi. Portfel zamówień na ten rok mamy już zapełniony na ponad 80% - twierdzi prezes Różacki.
Jego zdaniem pod koniec roku EP będzie największą firmą w tym segmencie w Europie. Teraz - w skonsolidowanych przychodach spółki - produkcja stanowi 40%, reszta to usługi remontowo-budowlane. Po trzech kwartałach 2004 r. firma miała 143 mln zł sprzedaży i 2,8 mln zł zysku netto. W tym samym czasie w 2003 r. wykazała 28 mln straty netto. Warszawska firma odbiła się od dna dzięki układowi zawartemu z wierzycielami oraz dokapitalizowaniu. - Na tych dwóch operacjach zyskaliśmy 70 mln zł czystej gotówki. To musiało się pozytywnie odbić na wynikach finansowych - choćby przez to, że spłaciliśmy kredyty bankowe. Bez problemu i o czasie płacimy też raty układowe. Dzięki właścicielom zyskaliśmy również nowe, bardzo duże zlecenia. Przewiduję, że w tym roku osiągniemy znacząco lepsze wyniki finansowe niż w 2004 r. - dodaje prezes.
Powalczą o Neuradt