"W regionie widać brak popytu zagranicznego porównywalnego do tego z poprzedniego tygodnia. Dziś jest też ostatni dzień miesiąca - dzień wyceny funduszy emerytalnych, które zapewne nie chcą się narażać na spadki kursów akcji" - powiedział Piotr Dudziński, makler w CAIB Securities.
Zdaniem obserwatorów rynku, choć indeksy rosną już od kilku sesji, to jednak nie można zaryzykować twierdzenia, że trend wzrostowy nabrał nowej dynamiki. "Szanse na dalsze zwyżki oczywiście istnieją, ale za cenami musi iść także wzrost wolumenów. A tego dziś na rynku nie ma. Bez większych obrotów mówienie, że wracamy na stałe na ścieżkę wzrostów jest zdecydowanie przedwczesne" - powiedział Paweł Klimkowski, zarządzający z Credit Suisse Asset Management.
W poniedziałek wśród firm, których akcje drożały znalazły się trzy banki: BRE, Pekao SA i Bank BPH. Maklerzy uważają, że wpływ na kursy sektora mógł mieć raport Deutsche Banku. Podwyższył on rekomendacje dla akcji Pekao do "kupuj" ze "sprzedaj" oraz dla akcji BPH do "trzymaj" ze "sprzedaj", podwyższając ich cenę docelową do 145 i 495 złotych. "W przypadku BRE, przyczyna wzrostu kursu może być prozaiczna. Po prostu akcje tego banku nie zachowywały się ostatnio najlepiej. Teraz się odbijają" - powiedział Klimkowski.
Od początku roku akcje BRE Banku, który przesunął do 7 lutego publikację wyników za czwarty kwartał, potaniały o ponad sześć procent.
Przy stosunkowo małych obrotach na giełdzie, znacznie zyskały na wartości też mniejsze spółki warszawskiego parkietu, takie jak Ampli, MCI Management, czy TIM.