Interesujący przebieg miała czwartkowa sesja na rynku terminowym. Początkową zwyżkę na rynku kasowym inwestujący w kontrakty na WIG20 przyjęli bez entuzjazmu. Notowania futures rosły wolniej niż instrument bazowy. Gdy przed godziną 11 na akcjach pojawiła się większa podaż, kurs kontraktów szybko spadł do 1938 pkt. Tutaj mocnym wsparciem okazała się luka hossy z 7 lutego. Przez dalszą część sesji kupujący stopniowo zdobywali przewagę. Cały czas odbywało się to jednak przy mniejszym optymizmie niż na rynku kasowym. W efekcie momentami baza osiągała wyraźnie ujemne wartości. Patrząc historycznie, może to być jednak dobry prognostyk na najbliższe sesje. Pozytywny wydźwięk ma też oczywiście obrona wsparcia na 1942 pkt. Na razie nie ma więc poważniejszych przesłanek do zamykania długich pozycji.

Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, iż w krótkim terminie rynek ponownie staje się wykupiony. Niedźwiedziom sprzyja dodatkowo opór tworzony przez szczyt z ostatniej sesji 2004 roku (1982 pkt). Jeżeli w takich okolicznościach notowania spadną poniżej wczorajszego minimum, to długie pozycje stracą rację bytu. Będzie można wtedy myśleć o przyłączeniu się do niedźwiedzi. Zwyżka ponad 1982 pkt potwierdzi natomiast średnioterminową przewagę kupujących. Prawdopodobny stanie się wtedy wzrost do około 2100 pkt. Otwieranie długich pozycji będzie więc uzasadnione, ale warto pamiętać, że z każdym kolejnym wzrostem ryzyko korekty będzie coraz większe. To natomiast może przysporzyć sporo kłopotów ze znalezieniem właściwego miejsca na ustawienie zleceń ograniczających straty. Na razie najodpowiedniejszym miejscem wydają się okolice wspomnianych wcześniej 1982 pkt.