U nas to chyba niemożliwe...
W naszych rekomendacjach nie idziemy, oczywiście tak daleko. Chcemy jednak wprowadzić mechanizm, który powodowałby, że za każdym razem, gdy TP obniża cenę detaliczną, musi obniżyć także cenę hurtową. Tylko w ten sposób rozwinie się konkurencja. To jest szczególnie ważne przy szerokopasmowym dostępie do internetu. Jeżeli TP może stosować dłużej niż przez 3 miesiące ofertę "Neostrada za złotówkę", to musi się to jej opłacać. Inni operatorzy bazujący na ofercie hurtowej TP mają jednak ograniczone możPaństwa celem jest zmniejszenie kosztów użytkowania internetu. Skąd pewność, że TP będzie zainteresowana obniżką cen detalicznych, skoro zmuszacie ją tym samym do redukcji stawek dla konkurencji? Czy pomysł na zmniejszenie cen internetu nie okaże się chybiony?
To sprawa operatora i niezależnego regulatora, rząd może tylko stwarzać ramy regulacyjne. Regulator może zaś regulować rynek. Jednak przeanalizujmy przykłady i doświadczenia innych krajów. Kiedy operator zasiedziały przechodzi z monopolu naturalnego na układ rynkowy, rozbudowuje zwykle bazę abonencką. Pozyskuje po prostu maksymalną liczbę klientów, dzięki obniżkom cen detalicznych. Wstrzymuje za to obniżki cen hurtowych. Dlatego też wszyscy narodowi operatorzy redukują koszty infrastruktury - inwestują w nowoczesne technologie, zmniejszają zatrudnienie. Zdają sobie sprawę, że przez zwiększenie liczby łącz nie zdobędą już licznego rynku.
Wielu jednak operatorów - tak zrobił brytyjski BT, tak robi Deutsche Telekom - powiedziało: naszym pierwszym celem strategicznym nie jest już wzrost relacji z masowym konsumentem. Skupiamy się na rozwoju rynku hurtowego, budujemy relacje z innymi operatorami na rynku.
Skąd taka zmiana podejścia? BT opublikował w lutym 2003 r. nową ofertę szerokopasmowego internetu. Tamtejszy regulator - Oftel - odpowiedział: nie ma mowy, dopóki nie obniżycie cen hurtowych. BT tak zrobiło. Efekt był korzystny dla całego rynku, także dla spółki. Działalność rozpoczęli nowi operatorzy, oferujący internet na bazie infrastruktury BT. Małe firmy mogły zapewnić zupełnie nowe kanały dystrybucji. Dlatego BT powtórzyła ten model przy promocji radiowego dostępu do sieci.
Zarówno TP, jak i BT były kiedyś monopolistami. Ale to u nas mamy poważny problem z dostępem operatorów do łączy. 85-87% łączy telefonicznych powstało, kiedy TP była firmą państwową. Żaden operator wchodzący na rynek nie będzie jednak w stanie stworzyć konkurencyjnej sieci technologicznej o takiej wielkości. Musi korzystać z łączy TP. W krajach UE nie ma drugiego BT, France Telecom czy DT - model rynku zakłada rozwój konkurencji na bazie istniejącej infrastruktury.