"Wzrost sprzedaży detalicznej o 7,5% (r/r) w styczniu 2005 roku jest dużo lepszy od danych grudniowych i w ogóle w całym czwartym kwartale ub. r. Dobre dane za styczeń są jednak w pewnej mierze rezultatem efektu niskiej bazy w styczniu 2004 roku" - uważa Stanisław Kluza, główny ekonomista Banku Gospodarki Żywnościowej (BGŻ).
Jego zdaniem, wskaźnik sprzedaży detalicznej, choć bardzo dobry w styczniu, ma przed sobą jeszcze kilka względnie słabszych miesięcy i nie należy spodziewać się poprawy w ujęciu rocznym w najbliższych miesiącach.
"Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na pewne nadchodzące anomalie. Zdecydowanie najgorszej dynamiki dla sprzedaży detalicznej można spodziewać się w kwietniu. Po pierwsze, cały efekt związany ze Świętami Wielkanocnymi zrealizuje się w marcu" - ocenia Kluza.
"Po drugie, w minionym roku na kwiecień przypadło apogeum ?zakupów zapobiegawczych? przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Sprzedaż detaliczna w ub. r. w kwietniu była dużo wyższa niż wynikałoby to z sezonowości i Wielkanocy. Tegoroczna sprzedaż detaliczna wypadnie słabo na tym tle. Niemniej, od drugiego półrocza ponownie powinny pokazywać się coraz lepsze wskaźniki dla sprzedaży detalicznej" - dodał ekonomista BGŻ.
W styczniu ubiegłego roku sprzedaż detaliczna wzrosła o 7,6%, ale od lutego wzrosty te były coraz silniejsze - 12,1% w lutym, potem 20,7% w marcu, a w kwietniu aż o 30,6%. Natomiast w maju 2004 roku wzrosty zwolniły do 4,0% r/r. (ISB)