Reklama

Nie gorzej i nie lepiej

Po publikacji danych o wzroście cen w amerykańskiej gospodarce notowania akcji na tamtejszych giełdach najpierw dość mocno spadły, później niemal równie zdecydowanie podskoczyły. Efekt zmiennych nastrojów jest taki, że S&P 500 nie dał rady przekroczyć 1210 pkt, a Nasdaq Composite obronił ważne wsparcie na 2000 pkt. W odróżnieniu od indeksów akcji w zdecydowanym trendzie - wzrostowym - znajduje się inflacja.

Publikacja: 26.02.2005 07:16

Na poziom notowań na amerykańskich giełdach największy wpływ mają ostatnio dane o inflacji. Najpierw, w poprzedni piątek, poinformowano, że w styczniu ceny na poziomie producentów wzrosły - w porównaniu z grudniem - o 0,3%. Ponieważ, po grudniowym spadku inflacji na poziomie producentów o 0,3%, oczekiwania analityków odnośnie do stycznia były niższe, giełdy zareagowały spadkiem. Wyższa inflacja od oczekiwanej oznacza bowiem, że amerykańskie władze monetarne mogą być zmuszone szybciej, niż to się wcześniej wydawało, podnosić stopy procentowe. Takie działanie zachęcać będzie (ze względu na rosnącą rentowność) do inwestowania w obligacje i tym samym odciągać od akcji. Papiery udziałowe staną się mniej atrakcyjne także ze względu na możliwe spowolnienie gospodarcze i spadek zysków przedsiębiorstw.

W środę amerykański Departament Pracy podał drugi ważny miernik inflacji - indeks CPI. Ceny na poziomie konsumentów wzrosły w styczniu o 0,1%, co było wynikiem niższym od oczekiwań. Został on odebrany jako korzystny dla akcji - stąd m.in. zwyżka notowań w środę, "poprawiona" w czwartek. Jednak zaskakująco korzystny styczniowy wskaźnik inflacji CPI nie zmienia trendu na wykresie rocznego wskaźnika inflacji. Szczególnie wysoko jest inflacja bazowa (bez żywności i energii), która osiągnęła 2,7% i jest na najwyższym poziomie od października 2002 roku. Również bazowy wskaźnik PPI znajduje się w silnym trendzie wzrostowym. Ponieważ ceny surowców - reprezentowane przez indeksy CRB i CRB Futures - wciąż znajdują się na wysokich poziomach, trudno przypuszczać, żeby napięcia inflacyjne i tym samym groźba szybszych podwyżek stóp procentowych przestały w najbliższym czasie zagrażać rynkom akcji.

Australia idzie na południe

W kontekście drożejących cen surowców - np. miedź i aluminium są notowane na najwyższym poziomie od wielu lat - ciekawie wygląda zachowanie indeksu giełdy australijskiej. All Ordinaries, w którego skład wchodzi niemal 500 przedsiębiorstw, zdominowany jest przez spółki surowcowe i banki. W pierwszej dziesiątce klasyfikacji indeksu znajdują się cztery banki i dwie spółki z branży wydobywczej. Łączny udział banków z pierwszej dwudziestki klasyfikacji All Ordinaries w całym indeksie wynosi prawie 20%, spółek wydobywczych niecałe 10%. Dotychczas, wraz ze wzrostem cen surowców, notowania ostro szły w górę, a BHP Billiton i Rio Tinto zaliczały się do liderów. Inwestorzy zwyżkę cen surowców postrzegali jako korzystną dla spółek wydobywających je i jednocześnie "twierdzili", że wzrost notowań nie osłabi reszty gospodarki. Ostatni spadek indeksu All Ordinaries wyraża obawy, że ceny surowców zbyt długo utrzymują się na wysokim poziomie i tym samym zaczynają jednak zagrażać wzrostowi gospodarczemu.

Od szczytu z 7 lutego wartość indeksu All Oridinaries spadła o 2,3% i jest to największe obsunięcie od sierpnia 2004 roku. Przełamanie testowanej właśnie linii trendu wzrostowego będzie sygnałem, że obawy te stają się coraz mocniejsze. Piątkowa zwyżka indeksu o 0,7%, choć oddala taką ewentualność, to jej nie wyklucza.

Reklama
Reklama

Sprzeczne sygnały

Łączny wpływ zmiennych nastrojów na giełdach amerykańskich na sytuację techniczną indeksów, jest neutralny. Z jednej strony wtorkowy spadek S&P 500 o 17 punktów ostrzegł, że na wykresie może zostać zbudowana formacja podwójnego szczytu z linią szyi na 1160 punktów. Późniejszy zdecydowany wzrost notowań pokazał, że przełamanie wsparcia nie pójdzie tak łatwo. Wykres indeksu utrzymał się zarówno ponad główną, jak i przyspieszoną linią trendu wzrostowego. Jednocześnie można przypuszczać, że na wykresie nie powstaje podwójny szczyt, ale jakaś formacja kontynuacji trendu - na przykład trójkąt.Zeszłotygodniowe wahania nie zmieniły również sytuacji Nasdaq Composite. O ile jednak w odniesieniu do S&P 500 można powiedzieć, że położenie indeksu nie pogorszyło się, to w przypadku rynku technologicznego nie doszło do poprawy. Od początku roku Nasdaq Composite znajduje się w średnioterminowym trendzie spadkowym. Na pewno plusem czwartkowego wzrostu jest obrona wsparcia na 2000 pkt, ale dopiero przełamanie oporu na 2089 pkt oddali zagrożenie kontynuacji spadków.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama