W środę na otwarciu rynku złoty dalej tracił na wartości. - W porannym handlu euro dotknęło poziomu 3,94 zł. Potem przyszło odbicie i nasza waluta zaczęła się umacniać. Sprawa ewentualnej dymisji premiera trochę przycichła. Później jednak w serwisach informacyjnych pojawiły się wypowiedzi J. Hausnera, m.in. o tym, że wybory powinny odbyć się w czerwcu i złoty znów zaczął tracić. Poza tym na rynek weszli inwestorzy amerykańscy, którzy sprzedawali naszą walutę - relacjonuje Tomasz Chmielarski, diler walutowy z BRE Banku. Niemiecki bank WestLB zalecił wczoraj inwestorom zamknięcie długich pozycji w polskiej walucie (czyli jej sprzedaż).
Co powie premier?
Rynek czeka na "ważne oświadczenie" premiera. Marek Belka miał je wygłosić o 11.00, na wykładzie w Fundacji Batorego z cyklu "O naprawie Rzeczypospolitej", ale zostanie przepytany przez posłów już o 9.00. Opozycja przeforsowała bowiem wczoraj zmianę porządku obrad izby. Znalazła się w nim debata nad uchwałą LPR, wzywającą rząd do dymisji.
Na to, co powie premier Marek Belka, czekają nie tylko inwestorzy, ale również politycy z partii wspierających jego gabinet. - Oczekujemy jasnego i publicznego stanowiska Belki jeśli chodzi o jego zamierzenia polityczne - powiedział wczoraj szef Sojuszu, Józef Oleksy. Chodzi o to, aby premier się zdeklarował, czy wejdzie w skład nowego ugrupowania, tworzonego przez środowisko dawnej Unii Wolności. SLD i SdPl zapowiadają w tej sytuacji wycofanie poparcia dla rządu. Pojawiały się więc spekulacje, że premier najpierw oświadczy, że przystąpił do Partii Demokratycznej, a potem sam poda się do dymisji.
Dymisji nie będzie?