Najnowsza prognoza MFW mówi, że gospodarka dwunastu państw ze wspólną walutą wzrośnie w tym roku o 1,6%, podczas gdy jeszcze pod koniec zeszłego roku fundusz przewidywał, że tempo zwyżki sięgnie 2,2%. Tak istotna obniżka wynika przede wszystkim z obcięcia o ponad połowę prognozy dla najsilniejszego gospodarczo państwa bloku - Niemiec - których PKB, według MFW, ma w tym roku zwiększyć się zaledwie o 0,8%, w porównaniu z poprzednią prognozą w wysokości 1,8%. Te dane, podane wczoraj "FT Deutschland", MFW ma zaprezentować na wiosennym szczycie w połowie przyszłego miesiąca.

Tymczasem, jak poinformował wczoraj Eurostat, gospodarka strefy euro wzrosła w czwartym kwartale zeszłego roku o 0,2% w porównaniu z poprzednim okresem (potwierdziły się więc wcześniejsze wyliczenia), czyli o tyle samo, ile w trzecim (choć wcześniej podawano, że wzrost wyniósł wówczas 0,3%). W całym zeszłym roku wzrost gospodarczy na obszarze ze wspólną walutą sięgnął zaś 2%. Choć oznacza to znaczną poprawę w porównaniu z 2003 r., to jednak strefa euro wyraźnie odstaje np. od USA (4,4% wzrostu PKB w ub.r.) czy nawet Japonii (2,6%).

- Mamy coraz więcej pesymizmu, jeśli chodzi o wzrost w tym roku (w strefie euro) z powodu sytuacji na rynkach walutowych i globalnego spowolnienia - powiedział agencji Bloomberga Klaus Baader, ekonomista z Lehman Brothers w Londynie. Dodał, że gospodarce brakuje potencjału, żeby wyraźnie przyspieszyć.

Z danych Eurostatu wynika, że w ostatnim kwartale w strefie euro wyraźnie pogorszyła się przede wszystkim koniunktura w eksporcie (wzrost mniejszy o połowę niż w poprzednich trzech miesiącach), czego przyczyną był głównie wzrost kursu euro do innych walut. Z kolei szybko rosnące wydatki konsumentów we Francji i Hiszpanii nie zdołały zrównoważyć spadku PKB w Niemczech i Włoszech, krajach odpowiadających za ponad połowę wartej 10 bln USD gospodarki "Dwunastki".

"FT", Bloomberg