Ekonomiści prognozowali, że wzrost gospodarczy w IV kwartale wyniesie 4,1%. - Czuję lekkie rozczarowanie - powiedziała po publikacji danych GUS Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. Przypomnijmy, że tempo wzrostu gospodarczego w ub.r. obniżało się z kwartału na kwartał. Dynamika była najwyższa w okresie styczeń-marzec - 6,9%.
Główna przyczyna spowolnienia to bardzo słaby popyt konsumpcyjny. Dynamika w IV kwartale wyniosła zaledwie 1,8%. Analitycy spodziewali się, że będzie to mniej niż 2%, ale obstawiali raczej poziom 1,9%. Powodów może być kilka, m.in. spadek realnych wynagrodzeń i utrzymywanie się trudnej sytuacji na rynku pracy. - Nie jest do końca jasne, jaki wpływ na konsumpcję miał bardzo wysoki import używanych samochodów po wejściu Polski do UE - mówi. K. Zajdel-Kurowska.
Jej zdaniem, trudno jednoznacznie powiedzieć, czy spowolnienie konsumpcji w IV kwartale to zjawisko trwałe. - Mam nadzieję, że jest to korekta po okresie wzmożonych zakupów dokonywanych przed 1 maja ub.r. - twierdzi. Podobnego zdania jest Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Liczę, że jest to efekt przejściowy i dynamika w następnych kwartałach będzie większa. Na to wskazują ostatnie badania optymizmu konsumentów - mówi.
W danych o PKB za IV kwartał kryją się też dobre informacje. Chodzi przede wszystkim o wzrost inwestycji o 7,2%. - To dwa razy więcej, niż wynosi średnia dla pierwszych trzech kwartałów - wskazuje K. Zajdel-Kurowska. Na wzrost inwestycji liczy P. Bielski. Jego zdaniem, już w I kwartale tego roku osiągniemy dynamikę dwu-cyfrową. Według analityków z BH, nastąpi to dopiero w drugim półroczu.
GUS zrewidował w dół dane o PKB za cały rok. Wzrost gospodarczy wyniósł 5,3%, a nie 5,4%, jak wcześniej podano.