Na razie na rynku akcji nie zdarzyło się nic, czego nie można byłoby naprawić. WIG20 stracił od szczytu z 25 lutego 5%. Obsunięcia notowań na poszczególnych spół-kach nie są na razie na tyle znaczne, żeby zachęcać inwestorów do zamykania pozycji w celu ochrony wcześniejszych zysków. Większość liderów ostatniej fali wzrostowej utknęła w krótkoterminowych trendach bocznych. Przykładem może być PKN albo Agora. Nieco gorzej rynek obchodzi się z akcjami TP, które straciły już ponad 10% wartości, w odniesieniu do szczytu z końca stycznia. Nawet jednak w odniesieniu do tych papierów trudno jest na razie mówić o panicznej wyprzedaży. Podobna (jeśli chodzi o głębokość) korekta w pierwszej połowie stycznia nie spowodowała załamanie trendu wzrostowego na wykresie narodowego operatora. W podobnym stopniu jak w Warszawie spadły w ostatnim czasie notowania w Budapeszcie.

Trwająca od dwóch tygodni próba nerwów inwestorów instytucjonalnych na razie wypada pozytywnie. Gracze zagranicznie "testowani" są przez tracącego na wartości złotego. Kurs EUR/PLN poszedł w górę już 12 groszy przez ostatnie pięć dni i jest to największa korekta od ponad pół roku. Kurs USD/PLN w mniejszym stopniu oddalił się od tegorocznego minimum, ale również nie sprzyja już inwestorom zagranicznym. Krótkoterminowe trendy na naszej walucie przybliżają moment, w którym graczom zagranicznym uruchomią się zlecenia ograniczające straty na naszej giełdzie.

Na polski rynek obligacji powoli zaczyna oddziaływać wzrostowy trend rentowności amerykańskich obligacji. Wydaje się jednak, że głównego ruchu w górę dochodowość 10-letnich not rządu USA wciąż jeszcze nie wykonała. To też zachęcać będzie inwestorów zagranicznych do opuszczenia naszego rynku.

Nerwy graczy krajowych testują z kolei spadające notowania mniejszych firm. MIDWIG zrezygnował już z prób zakończenia długoterminowej konsolidacji wybiciem w górę, WIRR notuje najniższe wartości od pół roku. Na razie inwestorzy trzymają nerwy na wodzy.