Badacze twierdzą, że Polska, Czechy, Węgry i Słowacja zapewniają wysoce konkurencyjne otoczenie dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Każdy z tych krajów ma przewagę podatkową i socjalną (m.in. koszty pracy). W 1998 roku najlepiej pod tym względem wyglądały Węgry, jednak w ub.r. sytuacja się zmieniła. Teraz numerem jeden w naszej części Europy jest Słowacja, za nią uplasowały się Węgry, a dalej Polska i Czechy.
Zdaniem Tomasza Brodzickiego z Uniwersytetu Gdańskiego, nasz region jest najbardziej atrakcyjny dla inwestycji w pracochłonne gałęzie przemysłu. Według niego, można zauważyć tendencję do przenoszenia zakładów tego typu branż z centrum wspólnoty na peryferie. Kiedyś do Hiszpanii i Portugalii, teraz - właśnie do nas. - Naszą zaletą jest wciąż stosunkowo tania siła robocza, ale ta siła robocza już drożeje i będzie jeszcze bardziej drożeć - zauważa Brodzicki. Dlatego, aby inwestorzy nadal chcieli inwestować w naszym regionie, trzeba zadbać o to, by pracownicy byli coraz lepiej wykwalifikowani.
Według przedstawicieli Instytutu Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym, aby Polska wciąż była atrakcyjna dla obcego kapitału musimy podtrzymywać naszą konkurencyjność, głównie jeśli chodzi o rozwiązania podatkowe.