Reklama

Spór o opłaty

Wejście zagranicznych funduszy do Polski wywołało dyskusję o opłatach za zarządzanie. Przeciwnicy tych funduszy podnoszą argument, że zaniżają one stawki. Jednak w polskich funduszach opłaty też nie są przejrzyste.

Publikacja: 17.03.2005 07:10

Opłaty za zarządzanie w funduszach luksemburskich są wyraźnie niższe niż w polskich. Przykładowo, standardowa stawka w funduszu Citigroup (który wszedł do Polski) wynosi 1,5%, a w "krajowym" CitiAkcji (zarządza nim TFI Banku Handlowego) jest to 3,5%. Belgijska grupa KBC w funduszu obligacji, który może być sprzedawany na naszym rynku, pobiera za zarządzanie 0,75%, a TFI Kredyt Banku w swoim funduszu dłużnym 1,2%.

Przeciwnicy funduszy zagranicznych podważają jednak sens takich porównań, twierdząc, że opłaty w funduszach zagranicznych są zaniżane. W jaki sposób? Podawana stawka dotyczy tylko wynagrodzenia firmy zarządzającej. Nie obejmuje natomiast innych kosztów, które są pokrywane z aktywów funduszu.

Jakich? - Marketingu, audytu, agenta transferowego, depozytariusza - wylicza Sebastian Buczek, wiceprezes ING TFI. - W sumie koszty mogą wynosić drugie tyle, co sama opłata za zarządzanie - dodaje. Potwierdza to KPWiG, która bada materiały informacyjne funduszy zagranicznych, które chcą wejść do Polski. - W ich statutach opłaty nie są tak precyzyjnie opisane, jak w przypadku polskich funduszy. Zdarza się, że podawane jest tylko wynagrodzenie firmy zarządzającej - wyjaśnia Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG.

Jak jest w Polsce? - Praktyką jest podawanie stawki opłaty za zarządzanie. Pobiera ją TFI, które z otrzymanego wynagrodzenia pokrywa inne koszty związane z obsługą funduszu, np. depozytariusza, agenta transferowego czy wydatki związane z dystrybucją i marketingiem. Limit wskazany w statucie nie może być przekroczony - wyjaśnia Zbigniew Czumaj, dyrektor Departamentu Księgowości Funduszy w Pioneerze.

Zdarza się jednak, że niektóre z wymienionych wydatków nie są pokrywane z opłaty za zarządzanie, tylko z aktywów funduszu (wtedy nie wchodzą do limitu, a ich stawki nie są w statucie), np. koszt agenta transferowego.

Reklama
Reklama

Według Piotra Kuby, członka zarządu Skarbca, standardowo do limitu nie wlicza się opłat brokerskich i różnego typu podatków (w Polsce ich generalnie nie ma, ale są w funduszach inwestujących za granicą).

- Tych kosztów nie można określić z góry, bo zależą od tego, jakich operacji fundusz dokonuje i jak zmieniają się jego aktywa. Kwotę poniesionych wydatków można znaleźć w sprawozdaniach finansowych funduszy - twierdzi Paweł Borys, dyrektor inwestycyjny w DWS. Problem jednak w tym, że niewielu inwestorów je czyta.

Piotr Kuba szacuje, że w funduszu akcyjnym o aktywach 100 mln zł, który stosuje średnio aktywną strategię zarządzania, opłaty brokerskie w ciągu roku mogą wynieść ok. 0,5%. W przypadku bardzo aktywnego funduszu może to być jednak nawet 1,5% wartości aktywów. P. Borys szacuje, że stawki w funduszach akcji wynoszą od 0,2-0,3% do ponad 1%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama