- Ostatnio pojawiły się oznaki poprawy dynamiki inwestycji i popytu wewnętrznego. Lepiej będziemy mogli ocenić sytuację po skompletowaniu danych za I kwartał - powiedział Trichet w wywiadzie dla włoskiej gazety "Il Sole/24 Ore". W wyniku tej wypowiedzi euro umocniło się w Londynie do 1,3354 USD z 1,3303 we wtorek wieczorem w Nowym Jorku. Wzrost kursu w stosunku do jena był o wiele skromniejszy - ze 139,11 do 139,12 - gdyż Bank Japonii opublikował informacje o rozwoju tamtejszej gospodarki.

Do umocnienia kursu europejskiej waluty przyczyniła się też opinia członka rady EBC Alexa Webera, który powiedział we Frankfurcie, że tempo wzrostu niemieckiej gospodarki może w bieżącym kwartale wynieść 0,3% po spadku w ostatnich trzech miesiącach ub.r. Weber zastrzegł jednak, że wprawdzie początek tego roku jest o wiele lepszy w niemieckiej gospodarce od końca ubiegłego, ale takie tempo wzrostu jest stanowczo za małe, by poprawić sytuację na rynku pracy. Spadku bezrobocia można oczekiwać dopiero w przyszłym roku, a jego rekordowy poziom jest jedną z głównych przyczyn słabej koniunktury, bo uniemożliwia wzrost popytu wewnętrznego. Mimo to zaufanie niemieckich inwestorów niespodziewanie osiągnęło w marcu poziom najwyższy od pół roku. Podaż pieniądza w strefie euro wzrosła w styczniu o 6,6% w stosunku rocznym, najszybciej od ponad roku.

Optymizmu kolegów z Frankfurtu nie podziela francuski minister finansów Thierry Breton. Obniżył on wczoraj prognozę wzrostu tamtejszej gospodarki na bieżący rok, uzasadniając to wysokimi kosztami energii i niemal ciągłym umacnianiem się kursu euro. Breton uważa, że produkt krajowy brutto Francji wzrośnie w tym roku o 2%, a nie o 2,5%, jak wcześniej zakładano. Wcześniej Bank Francji obniżył prognozę wzrostu na I kwartał z 0,6 do 0,4% i jako przyczynę tego spowolnienia podał najwyższą od pięciu lat stopę bezrobocia. Właśnie dlatego w lutym po raz kolejny zmniejszyły się wydatki konsumpcyjne Francuzów, a stanowią one największą część tamtejszej gospodarki.

Breton zapewnił jednocześnie, że deficyt budżetowy Francji nie będzie w tym roku większy, niż założono. Po raz pierwszy od 2001 r. ma spaść poniżej 3% PKB, a więc poziomu wymaganego przez Europejski Bank Centralny.

Bloomberg