GUS poinformował wczoraj, że podliczył dług publiczny na koniec 2004 r. Tyle tylko, że zrobił to według unijnej metodologii, czyli ESA 95.
- Pomiędzy polską a unijną metodologią jest sporo różnic, stąd tak znaczne rozbieżności - powiedział Remigiusz Grudzień, analityk PKO BP. - Najważniejsze jest to, że traktuje się OFE jako część sektora finansów publicznych, co powoduje, że o wartość posiadanych przez fundusze obligacji pomniejsza się całość zadłużenia państwa, samorządów i instytucji publicznych. Wprawdzie Eurostat nie zgodził się na takie rozwiązania, ale zezwolił na jego stosowanie w okresie przejściowym, czyli do 2007 roku.
Dzięki takiemu rozwiązaniu dług publiczny wynosi niespełna 386 mld zł, czyli 43,6% PKB. Sam deficyt sektora w roku 2004 sięgnął - według wyliczeń GUS - 42,8 mld zł, czyli 4,8% PKB.
To wyniki sporo lepsze niż te, które zostaną podane według polskiej metodologii. Jak szacuje Wiesław Szczuka, wiceminister finansów odpowiedzialny za dług, na koniec roku zadłużenie całego sektora wyniesie około 50% PKB. Dałoby to ok. 440 mln zł - a więc blisko 60 mld zł więcej.
Mało tego - samo zadłużenie Skarbu Państwa w ubiegłym roku było większe niż to, wynikające z informacji GUS. Resort finansów poinformował niedawno, że dług państwa wynosił 402,8 mld zł, czyli 46,5% PKB.