Perelman domaga się na drodze cywilnej od banku inwestycyjnego aż 2,7 mld USD odszkodowania. Jego prawnicy utrzymują, iż Morgan Stanley wiedział o oszustwach księgowych w Sunbeam Corp., gdy Perelman dokonywał kluczowej dla niego inwestycji. Ta skomplikowana z pozoru sprawa może mieć w USA precedensowy charakter, ponieważ zdefiniuje zakres odpowiedzialności prawnej banku inwestycyjnego za swoich klientów.

Upadek Sunbeam w 2001 r. naraził Perelmana na gigantyczne straty. W 1998 r. sprzedał on bowiem Sunbeamowi swoje udziały w innej spółce (Coleman Inc.) w zamian za pakiet akcji Sunbeamu wartości 1,5 mld USD. Po skandalu księgowym i bankructwie tej ostatniej firmy inwestycja Perelmana okazała się praktycznie bezwartościowa.

Ponieważ Sunbeam był klientem Morgan Stanley, Perelman zdecydował się na podanie banku inwestycyjnego do sądu. Oficjalnie Morgan Stanley utrzymuje, że w banku inwestycyjnym nie wiedziano nic o oszustwach księgowych w Sunbeam i że nie ma podstaw do uznania go jako strony w tej sprawie. Choć jeszcze formalnie nie rozpoczęto rozprawy, prezes Revlonu odniósł pierwsze zwycięstwo. Podczas wstępnych przesłuchań sędzia uznał, że Morgan Stanley celowo odmówił przedstawienia prawnikom Perelmana wewnętrznych dokumentów dotyczących sprawy. Teraz to na adwokatach Morgan Stanley będzie ciążył obowiązek przedstawienia tzw. burden of proof, czyli materiałów dowodowych dowodzących niewinności spółki, choć zwykle w tego rodzaju sprawach dowody musi przedstawić strona pozywająca. Po tym orzeczeniu sprawą zainteresowały się także władze regulacyjne. SEC zażądała wszystkich dokumentów dotyczących sprawy, a przede wszy-stkim zapisów wewnętrznej poczty elektronicznej pracowników Morgan Stanley.