Reklama

Softbank jak feniks z popiołów...

Publikacja: 25.03.2005 07:32

Softbank jak feniks z popiołów

Po roku rządów nowego prezesa - Krzysztofa Korby - Softbank jest zupełnie inną firmą.

Integrator konsekwentnie odchudza grupę kapitałową, sprzedając udziały w spółkach nie pasujących do strategii - np. w Epsilio, nad którym kontrolę przejął Comp Rzeszów. Podkarpacka spółka jest powiązana kapitałowo z Softbankiem, który kupił 17-proc. pakiet jej akcji w jesiennej ofercie publicznej. Softbank już zarobił na wzroście kursu. Zarobi również na dywidendzie, którą wypłaci Comp.

Zmiany dotknęły również zarząd, który został w znacznej części wymieniony, mimo że wiązało się to ze sporymi (wielomilionowymi) odprawami dla zwalnianych osób.

W efekcie tych działań wyniki informatycznej firmy za 2004 r. okazały się znacznie lepsze niż oczekiwano. Zysk skonsolidowany wyniósł 30 mln zł (1500% więcej niż w 2003 r.), a obroty 488 mln zł (wzrost o 41%). Bieżący rok, patrząc na portfel zamówień, zapowiada się równie obiecująco.

Reklama
Reklama

Citibank nie podzielił się akcjami

Inwestor strategiczny Banku Handlowego - Citibank - wylał wiadro zimnej wody na inwestorów w listopadzie ub.r. Wodę lejemy w bardziej sprzyjającej aurze i przynajmniej jest to uzasadnione tradycją.

Liczący na ofertę publiczną Banku Handlowego nie doczekali się jej. Citigroup, który zobowiązał się wobec Komisji Nadzoru Bankowego do obniżenia zaangażowania w kapitale banku z 89,3% do 75% zrobił to emitując obligacje zamienne. Papiery z terminem wykupu wyznaczonym na grudzień 2007 r. objęły wyłącznie instytucje. Wartość emisji odpowiadającej 14,3% kapitału banku wyniosła 436,5 mln USD (1,4 mld zł). Bez wątpienia po takim podniesieniu free float wzrosłaby rola banku na GPW, jak też wśród giełdowych graczy. Tak się jednak nie stało. Amerykanie popsuli humor inwestorom, ale również zapewne nadzorowi bankowemu, który nakłania do zmniejszenia zaangażowania, oczekując w efekcie m.in. poprawy płynności. A pomyśleć, że we Włoszech inwestorzy zagraniczni mogą mieć nie więcej niż 18% akcji tamtejszych banków.

LPP - coraz droższa marka

Menedżerowie spółki bardzo dobrze odrobili lekcję z trendów panujących w nowoczesnym kapitalizmie. Produkcja? Każdy potrafi produkować. To co drogo się sprzedaje, to marka. Reserved, choć nie ma tak rozpoznawalnego logo jak swoosh Nike, ceni się coraz wyżej. W połowie 2000 roku marża brutto na sprzedaży* LPP wynosiła 62% (biorąc pod uwagę cztery kwartały narastająco). Po opublikowaniu skonsolidowanego raportu za IV kwartał 2004 roku osiągnęła 117%. Artman i Redan, giełdowe spółki, które podążają tropem LPP, "wyciągają" około 70%. Coraz wyższe notowania to cecha wspólna spółki i jej głównej marki. Na początku marca kurs akcji LPP, jako pierwszej spółki w historii giełdy, przekroczył 700 zł. Pod koniec lutego pobity został ponad 10-letni rekord Banku Śląskiego, którego akcje kosztowały 675 zł w styczniu 1994 roku. LPP poprawiło to osiągnięcie, mimo że w 2004 roku obniżyło prognozę zysku netto. Akcje większości spółek notowanych na giełdzie spotkałaby za coś takiego ostra wyprzedaż.

* iloraz kosztów produktów, towarów i materiałów oraz zysku brutto ze sprzedaży.

Reklama
Reklama

BDM PKO BP schował głowę w piasek

Analitycy Bankowego Domu Maklerskiego PKO przegapili moment, w którym rynek przestał interesować się spółkami handlowo-przemysłowymi. Tym zapewne należy tłumaczyć serię mocno przestrzelonych rekomendacji z drugiej połowy zeszłego roku. We wrześniu cenę docelową dla akcji Stalprofilu specjaliści oszacowali na 240 zł, Stalproduktu na 100 zł, Lenteksu na 36 zł. Walory wszystkich wymienionych spółek otrzymały rekomendację "kupuj". Mniej więcej sześć miesięcy po wydaniu zaleceń papiery ocenianych firm notowane są znacznie poniżej poziomów, które wyznaczyli dla nich analitycy. Kurs Stalprofilu oscyluje wokół 120 zł. Akcje Stalproduktu kosztują mniej niż 70 zł, walory Lenteksu wyceniane są na mniej niż 20 zł. Również we wrześniu zeszłego roku pojawiła się rekomendacja "sprzedaj" w oMożna się mylić. Ale skala błędu jest w tym wypadku na tyle duża, że oczekiwalibyśmy przynajmniej modyfikacji rekomendacji. Tymczasem analitycy BDM schowali głowę w piasek i udają, że nic się nie stało.

Mostostal Płock na szczycie

Podczas gdy w wynikach większości spółek budowlanych trudno było doszukać się ożywienia w branży, Mostostal Płock - dość niespodziewanie - pochwalił się w 2004 roku (wg raportu przed audytem) imponującym wzrostem sprzedaży i rentowności. Spółka po kilku latach zadyszki wyszła na plus, i to od razu znaczny (najwyższy od 1999 roku).

To nie jedyny powód do zadowolenia, który dała inwestorom płocka firma. Mostostalowi udało się zażegnać spór z akcjonariuszami mniejszościowymi (jednocześnie nie psując sobie relacji ze spółką matką). Z ogromnej gotówki zgromadzonej przez spółkę w ubiegłych latach korzyści popłyną do wszystkich udziałowców, a nie tylko akcjonariusza większościowego. Spółka zamierza przekazać inwestorom 10 mln zł (5 zł na akcję) w formie dywidendy lub skupu własnych akcji.

Te wszystkie informacje wywindowały kurs Mostostalu do historycznych maksimów. Co najważniejsze, wzrost ma podłoże fundamentalne, a nie jest tylko zabawą spekulantów. Wskaźniki spółki wciąż prezentują się atrakcyjnie na tle sektora.

Reklama
Reklama

Tras Tychy przespał hossę

O niechlubne miano spółki, której akcje straciły znacznie na wartości i w 2003 r. i w 2004 roku, Tras Tychy może rywalizować tylko z Kompapem. Niestety, rywalizację tę zdecydowanie wygrywa. W 2003 roku, w którym notowania wzrosły średnio o 45%, biorąc pod uwagę indeks WIG, notowania Trasu Tychy znalazły się na przedostatnim miejscu w tabeli z roczną stopą zwrotu (-64%). W 2004 roku, kiedy hossa na niektórych akcjach jeszcze przyspieszyła (choć WIG zyskał niecałe 30%), Tras spadł na samo dno (-74%; bez uwzględniania odłączonego prawa poboru). Roczna strata netto, według raportu za IV kwartał 2004 roku, sięgnęła prawie 18 mln zł.

Spółka zmieniła prezesa, wyprowadza się z Tych, łączy z firmą zależną. Na razie inwestorzy tego nie doceniają. Kiedy kurs spadł w okolice 3 zł, gwałtownie wzrosły obroty. Czasem zwiększona aktywność inwestorów poprzedza zmianę trendu głównego. Wygląda jednak na to, że nie tym razem - akcje notowane są już poniżej 2,5 zł. Zapowiada się historia bez happy endu...

Andrzej Bratkowski porządkuje przestrzeń

Wiceminister infrastruktury, który przygotował kluczowy dla inwestorów projekt ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym gmin. Oparł się naciskom lobby samorządowego, które we własnym interesie żądało opóźnienia lub nawet rezygnacji z reformy. Przepisy zawarte w projekcie obligują bowiem gminy do szybkiego uchwalania planów miejscowych. Rzecz jasna, to kosztuje. Bez planów podejmowanie decyzji o zakupie nieruchomości przypomina jednak zgadywanie, jakie karty chowa w zanadrzu urzędnik wydziału inwestycji. Wielu przedsiębiorców skarży się, że gra jest nieuczciwa, bo w okienkach magistratów siedzą często szulerzy-łapówkarze. Ustawa dałaby za to właścicielom istotną "kartę" atutową - odszkodowanie, jeżeli decyzje urzędnika zmniejszyłyby rynkową wartość gruntu.

Reklama
Reklama

Projekt ustawy leży od pewnego czasu w Sejmie. Mamy jednak nadzieję, że cholesterol w pisance PARKIETU nie zaszkodzi sędziwemu już wiceministrowi i nie zapomni on, że regulacje własnego autorstwa warto doprowadzić do końca.

Sejm popełnia błędy

Chętnie oblalibyśmy parlamentarzystów za błędy w licznych ustawach - żeby wymienić tylko VAT-owską, PIT-owską, o pomocy dla służby zdrowia, o ochronie praw lokatorów, o handlu emisjami czy o doradztwie podatkowym. Często posłowie albo nie rozumieli treści przepisów, albo bezczelnie próbowali "zdobywać" poparcie wyborców.

Podczas głosowań nad kluczowymi ustawami dla przedsiębiorców decydowało zwykłe partyjniactwo. Na sali obrad brakowało merytorycznej dyskusji, a posłowie często nie umieli uzasadnić, dlaczego ich ugrupowanie głosuje, jak głosuje. Przykro było patrzyć, jak opozycja, w myśl zasady "inaczej niż rząd", odrzucała nawet wartościowe projekty ustaw.

Z wylaniem "kubła" na Sejm PARKIET ma jednak pewien problem. Otóż Wysoka Izba upadła w opinii społecznej tak nisko, że po prostu nie wypada "lać" na leżącego. Poza tym nie wiadomo, czy posłowie zdążyliby wyschnąć do wyborów. Szkoda, aby tak wiele przygotowań, tak wiele talentów oratorskich, które ujawniły się w końcówce kadencji, pogrzebanych zostało z... przemoczenia.

Reklama
Reklama

Komisja skarbu opóźnia uchwałę

Kubeł, i to naprawdę zimnej wody należy się członkom sejmowej Komisji Skarbu Państwa. Dlaczego? Komisja skarbu zaliczana jest do tych najważniejszych, wszak zajmuje się prywatyzacją, czyli tym, z czego przychody niejednokrotnie uratowały budżet. Dlatego posłowie podchodzą do swoich zadań niezwykle poważnie. Proszą o analizy, przesłuchują wielokrotnie ministra skarbu i jego zastępców, rzesze ekspertów. Skutek? Już czwarty bądź piąty miesiąc pracują nad projektem uchwały, która ma się odnieść do kwestii ugody pomiędzy Skarbem Państwa a holenderskim Eureko, mniejszościowym akcjonariuszem PZU. Wstępne warunki porozumienia zatwierdzono jeszcze przed świętami, ale Bożego Narodzenia. Rząd nie może go jednak zawrzeć, bo czeka, aż w tej sprawie wypowie się Sejm. Parlament nie przegłosuje uchwały, dopóki nie dostanie ostatecznego projektu z komisji skarbu. Tymczasem posłowie chcą, aby Trybunał Arbitrażowy wstrzymał się z wydaniem wyroku w procesie wytoczonym Polsce przez Eureko. Tylko że to tak, jakby oczekiwać, że na czas pracy komisji należy wstrzymać ruch obrotowy Ziemi.

Alan Greenspan na straży koniunktury

31 stycznia przyszłego roku Alan Greenspan odchodzi na emeryturę. Przypadające 6 marca 80. urodziny chce bowiem świętować już w domowym zaciszu. Jest to zatem ostatnia okazja, by wyróżnić go pisanką PARKIETU. A jest za co. Alan Greenspan od sierpnia 1987 r. jest prezesem Zarządu Rezerwy Federalnej, czyli szefem amerykańskiego banku centralnego. Przewodniczy też Komitetowi Rynku Otwartego Fed, który ustala poziom stóp procentowych w USA. Objął stanowisko dwa miesiące przed czarnym poniedziałkiem na nowojorskiej giełdzie, kiedy indeks Dow Jones stracił 508 pkt, jedną piątą ówczesnej wartości. Na rynki padł strach, że to początek nowego Wielkiego Kryzysu. Tym razem, m.in. dzięki energicznym zabiegom Greenspana, udało się uniknąć takiej katastrofy. Kierowanie Fed powierzali mu czterej prezydenci. Powszechnie szanowany jest za trafność ocen, niezależność, skuteczność, a nawet za wieloznaczność wypowiedzi, co pozwala na elastyczne i szybkie działania.

Władimir Putin odstrasza inwestorów

Reklama
Reklama

Prezydent Rosji zyskał dużą popularność w swoim kraju, bo podobała się tam jego polityka silnej ręki. Od kiedy jednak zaczął odbierać przywileje socjalne, na ulicach wielu miast odbyły się burzliwe demonstracje. Inwestorów wystraszyły metody zastosowane przez administrację wobec Jukosu i jego prezesa. W ub.r. z Rosji wypłynęło netto 7,8 mld USD kapitału, a dla moskiewskiego rynku RTS był to najgorszy rok od początku stulecia. Rząd konsoliduje całą branżę energetyczną wokół państwowego Gazpromu i zapowiedział, że jedynie miejscowe spółki będą dostawały licencje na eksploatację większych złóż ropy, gazu czy metali. Krokiem w kierunku centralizacji władzy administracyjnej jest mianowanie gubernatorów przez Kreml. W polityce zagranicznej Putin coraz wyraźniej realizuje jej wielkomocarstwowe cele. W Czeczenii postawił na rozwiązanie siłowe. Na Ukrainie osobiście zaangażował się w kampanię wyborczą kandydata odrzuconego przez większość narodu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama