Raport "Żadnych cudów, tylko dywidendy", podsumowujący 2004 r. sektora bankowego oraz prezentujący jego perspektywy, powstał 7 marca. Jakub Korczak przekonuje do neutralnego podejścia do banków i w najlepszym przypadku zaleca trzymanie ich papierów, tłumacząc, że na tle konkurentów z regionu nigdy polskie banki nie były tanie. Tak też jest teraz. Dwa największe: PKO BP i Pekao wyceniane są przez giełdę na poziomie odpowiednio 16,3- oraz 16,5-krotności prognozowanego na ten rok zysku, podczas gdy porównywalny węgierski OTP ma wartość na poziomie 11-krotności zysku, a czeski Komercni - 13,4. I dzieje się tak w sytuacji, gdy spodziewany na koniec 2005 r. zwrot na kapitale (ROE) PKO wynosi 21%, a Pekao 18%, wobec przewidywanych dla OTP 35% i Komercni 23%.

Prognozując zysk netto banków na koniec tego roku, autor raportu zastrzega, że nie można oczekiwać już tak znaczących wzrostów wyników jak w minionym roku. Spowodowane jest to zarówno efektem wysokiej bazy z 2004 r. (osiągniętej m.in. dzięki licznym transakcjom jednorazowym), jak również planowanym spadkiem stóp procentowych. Na tym tle mają szansę wyróżnić się jedynie - BRE i Handlowy. Pierwszy miał w ub.r. straty, a drugi ma jeszcze możliwości cięcia kosztów. Średni wzrost zysku netto w 2005 r. w porównaniu z 2004 r. wyniesie 10%. Średni wskaźnik zwrotu na kapitale obniży się jednak do 13,7%, z 13,9% w ub.r. Analityk oczekuje, że m.in. spadek stóp spowoduje dalszy silny wzrost wartości kredytów hipotecznych o co najmniej 25% w porównaniu z 21% w 2004 r. Z kolei portfel zadłużenia firm powinien wzrosnąć o 13%. Po stronie depozytów kontynuowany będzie wzrost o 7%.

Prognozy powstały przy założeniu, że PKB w tym roku wzrośnie o 4,5% wobec 5,4% w 2004 r., a stopy procentowe spadną o 100-150 pkt bazowych.