Tegoroczne statystyki rozliczeń pieniężnych z UE nie były optymistyczne. Na koniec lutego Polska dalej "traciła" na członkostwie 128,5 mln euro. Znaczącym "ciężarem" była dla nas składka do unijnego budżetu. W styczniu Komisja Europejska zażądała, abyśmy wpłacili 270% średniej miesięcznej raty - czyli 443 mln euro.

Sytuacja zmieni się już na koniec tego miesiąca. Marcowa składka członkowska wynosi jedynie 80% średniej miesięcznej (131,3 mln euro). Jednak co ważniejsze, otrzymamy wreszcie znaczną rekompensatę za wypłacone rolnikom z budżetu państwa dopłaty bezpośrednie (UE oddaje pieniądze około 2 miesiące po przekazaniu pieniędzy). Według informacji z resortu rolnictwa, Unia odda nam w marcu 211,2 mln euro. Do tego dochodzi wypłacona w tym miesiącu zaliczka na Program Rozwoju Obszarów Wiejskich (6% łącznej sumy) - czyli prawie 172 mln euro. Kolejna tak znacząca poprawa salda nastąpić może w czerwcu lub lipcu. Wtedy resort finansów spodziewa się zaliczki z tytułu tzw. instrumentu Schengen (pieniądze na ochronę unijnych granic). Wyniesie ona ponad 103 mln euro.

Największą niepewność stanowią przepływy środków związanych z funduszami strukturalnymi. Do tej pory nie spłynęła żadna refundacja poniesionych wydatków. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są opóźnienia w realizacji projektów. Polska posiłkuje się więc zaliczką z 2004 r. (ok. 800 mln euro). Pod koniec tego roku spodziewać się możemy wypłaty podobnej zaliczki. Na bieżąco dokonywane są tymczasem refundacje projektów przedakcesyjnych (SAPARD i ISPA). Tylko w lutym UE przekazała nam z tego tytułu 81 mln euro.