Reklama

Nie martwmy się o eksport

Polski eksport jest nadal opłacalny. Mimo umocnienia złotego powinien rosnąć w tempie ok. 20% - uważają ekonomiści z ING Banku Śląskiego.

Publikacja: 14.04.2005 08:13

- Wyniki przedsiębiorstw za IV kwartał ub.r. wskazują, że mimo umocnienia złotego kondycja firm nie pogorszyła się - mówi Rafał Benecki, ekonomista ING BSK. Od maja do końca grudnia 2004 r. złoty zyskał 16% w stosunku do euro, a nadwyżka finansowa brutto przedsiębiorstw nie zmniejszyła się (analitycy nie brali pod uwagę zysków tylko nadwyżkę, żeby wyeliminować wpływ niższego CIT-u na wyniki).

Badania przeprowadzone przez ING BSK wskazują, że polski eksport w większym stopniu zależy od popytu na zagranicznych rynkach niż od kursu złotego. Zwiększenie PKB w Unii Europejskiej o 1 pkt proc. prowadzi do wzrostu dynamiki naszego eksportu o 6 pkt proc. W ostatnich trzech latach przelicznik był jeszcze większy (8 pkt proc.).

Kolejnym wytłumaczeniem tajemniczego wzrostu eksportu mimo umocnienia złotego jest zachowanie naszego pieniądza na tle innych walut z regionu. - Węgierski forint oraz korony czeska i słowacka też zyskały w stosunku do euro po rozszerzeniu UE. Złoty umocnił się jednak w największym stopniu - mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK. Jego zdaniem, nie musi to jednak oznaczać, że jesteśmy mniej konkurencyjni od gospodarek naszych sąsiadów. Analitycy z ING BSK porównali ceny wybranych dóbr konsumpcyjnych w naszym regionie i w Hiszpanii. Z porównania wynika, że złoty jest najatrakcyjniejszą walutą w regionie (w stosunku do innych państw, które razem z nami weszły do UE). Za drogi jest forint.

Siłę polskiego eksportu tłumaczą koszty pracy. Analitycy ING BSK powołują się na badania, z których wynika, że mamy obecnie sześciokrotnie niższe jednostkowe koszty pracy niż w Niemczech, a wydajność pracy jest u nas mniejsza tylko o pół raza. - To pokazuje konkurencyjność polskich przedsiębiorstw - twierdzi R. Benecki. Efekt jest taki, że polskie produkty nadal są tańsze na zagranicznych rynkach i wypierają towary wytwarzane w "starej" Unii.

W opinii M. Szczurka, kurs euro musiałby spaść sporo poniżej 4 zł, żeby eksport stał się dla naszych firm nieopłacalny. - Poziom 3,8 zł nie powinien jeszcze mieć istotnego wpływu na wolumen eksportu - mówi. Jeden z powodów jest taki, że firmy które eksportują jednocześnie, są importerami surowców do produkcji, więc z silnego złotego mają też korzyści. Przypomnijmy, że według badań przeprowadzonych przez NBP wynika, że nasz eksport w euro już jest nieopłacalny.

Reklama
Reklama

Według analityków z ING BSK, kurs euro na poziomie 4-4,1 zł mógłby być kursem równowagi w strefie euro. Oczekują, że w najbliższych 3-4 miesiącach za euro będziemy płacić 4,05-4,20 zł. Po wyborach złoty się umocni. Pod koniec roku możliwy jest spadek euro poniżej 4 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama