Spory dylemat, jakie decyzje podjąć, mieli wczoraj inwestorzy na światowych giełdach. Oczy tradycyjnie były skierowane na rynek amerykański, a wiadomości stamtąd nadchodzące nie były jednoznaczne. Dobrą informacją dla giełd były z pewnością optymistyczne wyniki firm. Pozytywny impuls dostał bardzo istotny sektor gospodarki - technologiczny i to w ważnym momencie. O ile w poniedziałek nastroje w branży popsuł IBM, to wczoraj dwaj inni potentaci - Yahoo! i Intel, przedstawili wyniki lepsze od prognoz. Także dwie spółki wchodzące w skład indeksu Dow Jones - producent sprzętu drogowego Caterpillar i bank JPMorgan Chase pozytywnie zaskoczyli wczoraj raportami kwartalnymi.
Jednak akcje nie poszły w górę. Pojawiły się bowiem niepokojące dane makroekonomiczne. Wskaźnik cen detalicznych (CPI) za marzec niespodziewanie wzrósł aż o 0,6%, po 0,4-proc. zwyżce w lutym. Ekonomiści spodziewali się zwyżki co najwyżej o 0,5%. Jeszcze większy niepokój wzbudził wskaźnik CPI bez uwzględnienia cen żywności i paliw, rosnąc o 0,3%. Oznacza to, że w amerykańskiej gospodarce znów rosną napięcia inflacyjne, co może grozić szybszą podwyżką stóp procentowych przez Fed (choć niedawne notowania kontraktów terminowych na stopy procentowe mówią coś przeciwnego). W takich warunkach do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones stracił 1,13%, a technologiczny Nasdaq Composite spadł o 0,94%.
Główne indeksy europejskie, reagując przede wszystkim na amerykański CPI, zakończyły środowe sesje niżej niż dzień wcześniej. Londyński FT-SE 100 stracił 0,69%, frankfurcki DAX spadł o 0,62%, a paryski CAC-40 zniżkował o 0,31%. Taniały w pierwszej kolejności akcje banków, takich jak np. brytyjski HBOS. Wczoraj nerwowo było też na parkiecie mediolańskim, a to za sprawą dymisji premiera Berlusconiego. Główny indeks MIB, spadł jednak w umiarkowanym stopniu, o 0,2%. Być może inwestorów uspokoiła zapowiedź Berlusconiego, że zamierza jak najszybciej stworzyć nowy gabinet.